Historia
Eresme
Aerandira
nie było, gdy Eresme obudziła się o wschodzie słońca.
-Aerandiru
gdzie?-mówiła Eresme rozgldąjc się po domku.
-Tu
jestem-powiedział Aerandir wchodząc po drabince i wchodząc do
chatki przez niewielkie drzwi.
-Poszukałem
parę rzeczy na śniadanie, mam nadzieję, że lubisz dania
wegetarianism bo tylko tym się będziesz żywić przez najbliższy
czas twojego pobytu w mojej kwaterze.
-Nie
mam z tym problemu-powiedziała Eresme chwytając owoc z jego reki i
wybiegając z chatki.-Goń mnie-krzyknęła i uciekła w las. Elf
ruszył za nią i oboje śmiejąc się donośnie i popychając na
wzajem pobiegli w głęboki las. Biegli tak długi czas dotykając
się po ramieniu co chwilę, skacząc z drzewa na drzewo.
Po
około godzinie ganiania Eresme zatrzymała się, bo zobaczyła leśny
zakątek, z góry wypływała strużka wody.
Znajdowali
się na polance ukrytej głęboko w lesie. Elfce przypomniały się
rodzinne strony, zatęskniła do przechadzek po Mrocznej Puszczy.
-Byłeś
kiedyś w Mrocznej Puszczy?-spytała nagle po chwili milczenia, a
następnie oboje zeskoczyli z gałęzi lądując na suchym gruncie.
Podeszli do wodospadziku i usiedli na skraju małego jeziorka, które
powstało w wyniku płynięcia wody z wodospadu.
-Tak-powiedział
spuszczając głowę. Dodał później jakby po chwili myślenia.-
Jesienią zawędrowałem przez jej lasy, byłem małym elfikiem nie
pojmującym wielu rzeczy.- Jesteś z Mrocznej Puszczy?-spytał nagle
otrząsając się z zadumy.
-Mh...-mruknęła
i przytuliła się do niego.-Dziękuję ci za wszystko.-rzekła
wtulając się w niego. Aerandir objął ja i trwali tak długimi
godzinami milcząc i porozumiewając się ze sobą myślami. Eresme
nie myślała już o rodzinie starczyła jej obecność Aerandira, a
Mu starczyła obecność innej przyjaznej duszy, do której zaczął
coś czuć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz