Noteviddia
wpada do stajni i wsiada na najbliższego konia. Los chciał, że trafiła na Śnieżnogrzywego, wspaniałego konia, księcia końskiego z stadnin Rohanu.
-Noteviddia!!!-elfka zatrzymała się i odwróciła. To Wielki Thranduill kazał jej stanąć.
-Wybacz mi panie, ale MUSZĘ odejść.-powiedziała i wskoczyła na grzbiet ogiera. Szybkim galopem ruszyła ku Rivendell. Za nią krzyczeli jeszcze Kili, Thranduill, Legolas, ale Vinyamoiel i Silis stały ze spuszczonymi głowami na balkonach.
-Jedź księżnikczko obyś znalazła to czego szukasz-szepneła pod nosem Silis i wróciła do środka.
O północy Viddia dojechała do doliny i ostatniego przyjaznego domu Elronda.
-Cóż się stało dziecko-rzekł Elrond czekający u progu.
-Jest mama-powiedziała nie zwarzając na niego.
-Twoja matka śpi daj jej odpocząć-mówił i zatrzymał młoda elfkę.
-Nie miała dość czasu, by odpocząć.-Noteviddia pobiegła do sypialni rodziców.
-Mamo!!!-krzyknęła, a Eresme z Areandirem, aż podskoczyli.
-Co się stało?-spytał Ojciec.
-Chcę rozmawiać z Mamą o Erucolindo.-powiedziała, a oczy Eresme zabłysły.
-O kim?-udawała głupią, te słowa były jednymi z nielicznych wypowiedzianych przez Eresme do Noteviddi.
-O ERUCOLINDO OGŁUCHŁAŚ!!!!!-krzyczała elfka, a oczy matki napełniły się łzami.
-NIE MA NIKOGO TAKIGO!-krzyknęła przez łzy.
-TAK, ALE CZEMU JNIEBYŁAM W JEGO ISTNIENIE WTAJEMNICZONA!!!-Noteviddia wyżywała się na matce.
-Bo ON NIE ISTNIEJE!-krzyknęła Eresme i wstała.-WYNOŚ SIĘ Z TĄD!-wskazała okno.
-NIENAWIDZĘ CIE!!!-wrzasnęła Viddia i wyskoczywszy przez okno znikła.
Na brzegu elfka wsiadła na wieszchowca i pogalopowała ku domowi Nialla i Kila. Zapukała i w drzwiach stanał Niall.
-Co się stało księżniczka u mnie w środku nocy-powiedział szyderczo.
-Zamknij się i powiedz gdzie mogę się dowiedziać czegos o Erucolindo.-powiedziała.
-Erucolindo?-powtórzył zdziwiony.
-Tak o NIM. Mów, ale już!!!-wrzasnęła poddenerwowana.
-On nie żyje i jest z tego co wiem martwy.-mówił.
-Znasz kogoś kto mógłby mi o Nim coś opowiedzieć?-spytała ochłaniając nieco.
-Twoja Mama, Elrond, Thranduill, Legolas, Vinyamoiel starsza słuzba i twój Ojciec-powiedział.
-Mógł byś pomuc mi się spotkać z jedną z takich starszych służących?-spytała.
-Ale coś za coś-powiedział Niall z błyskiem w oczach.
-Czego chcesz?-Noteviddia, była gotowa na wszystko.
-Chcę, byś mnie poznała i umuwiła z Silis.-rzekł, a elfka zrobiła duze oczy. Była święcie przekonana, że zarząda skarów, złota i kleimotó, a On chciał tylko jeden bal z jej najlepszą przyjaółka .
-Nie ma sprawy.-odparła, gdy juz się otrząsnęła z zdziwienia.
-To tak ty się prześpij, a ja ci załatwię widzenie w sześć oczu z kimś takim na rano.-mówiąc zmierzał ku drzwią.
-Zaraz, zaraz w sześć, a nie cztery?
-No bo jeszcze ja-uśmiechnął sie i wyszedł.
Noteviddia zasnęła i spała spokojnie do rana, a raczej przed rana, bo wtedy właśnie wrócił Niall i brutalnie ją obudził.
-Tej Księżniczko wstawaj.-powiedział.
-Co jest?-powiedziała sennie ocierająć oczy.
-Poznaj Dieranote-powiedział Niall przedstawiając wysoką elfkę. O złotych włosach, zielonych oczach i przyjaznym uśmiechu.
-Witaj-rzekła i pospiesznie wstając, ukłoniła się kobiecie.
-Niall mówił, że pragniesz poznać Erucolindo-powiedziała, a oczy jej zabłysły. Przez momęt wydawało się Viddi, że przyjazna postać zmieniła się w Zjawę z opowieści i leged.
-Tak, ale On przecież nie żyje-mówiła śledząc czujnie twarz Dieranoty. Nie ufała jej.
-Tak, ale Zjawa może cię do niego zabrać.-popatrzała na nią dziwnie, jakby miała coś czego pragnie.
-Poprzez śmierć, tak to sama mogę trafić.-zacieta walka na wzrok była coraz bardziej zacięta. Niall przyglądał się temu wszystkiemu gotów natychmiast wyjąć nóż i wykonać odpowiednie działanie. Przecież, gdyby coś się stało Noteviddi to Silis nie poszłaby z nim na bal, a do tego elf niemógł dopuścić.
-Nie ty niemożesz zginąć.-powiedziała i żuciwszy się na nią miała ja zabić. Pewnie by zabiła Noteviddie, gdyby nie Niall. Chłopak błyskawicznie wyciągnął miecz i przeszył poczwarę, niediść jednak szybko, bo Zjawa zdążyła już przeszyć Viddie nożem. Wyobraźcie sobie jakie było zdziwienie Nialla, kidy po przeszyciu księżniczka wyciągnęła miecz z piersi i odrzuciwszy w bok usiadła na ziemi, a rana zabliźniła się w ciągu sekundy.
-Łał...-powiedział siadając obok.- To było dziwne.
-Nie to było normalne.-rzekła smętnie.
-Czemu? Cośty zrobiła?-zrobił duże oczy i odsunął się delikatnie od elfki.
-Nic mam tak od urodzenia, nie mogę zginąć.-mówiła wzruszając ramionami.
-Czemu?-powtóżył pytanie przysuwają się i podpierając głowę.
-Nie wiem.-spojrzała na niego.- Pamiętam tylko, że jak byłam mała podsłuchałam monolog mamy.
-Jak On brzmiał?-dopytywał się. Niall choć nie chciał się przyznac bardzo lubił opowieść i wieczności smokach, świecie, życiu i innych krajach. Opowieść, historia Noteviddi bardzo Go zainteresowała i pragnął poznać całą historię do końca.
-Mówiła jakoś tak-to mówiąc wyprostowała się i zadeklamowała.- "Gdy
inni odejdą, lub polegną w boju Ja będzie trwać, kiedy świat
przestanie istnieć Ja będzie trwać, nigdy już nie ujrzy
Erucolindo, nigdy już nie będzie naprawdę szczęśliwa. Zginął." Brzmiało to jakoś tak.-powiedziała i wzruszywszy ramionami wyszła z domku. Zostawiając Nialla w ciszy, spokoju na łaskę jego sumienia i przemyśleń.
KOCHAM NIALLA! <3
OdpowiedzUsuńRozmowa w sześć oczu... Padłam! xD Bardzo fajny rozdział. ^^ Żeś mnie Niallu zaskoczył, że lubisz Silis... I tak otwarcie do księżniczki to powiedzieć... Odważnyś... :3
Życzę duuuużo weny i pozdrawiam! :D