piątek, 5 grudnia 2014

Dzieje Ross i Arailt Rozdział I

Po drugiej stronie”

Ross

-WODA!!!-krzyknął zza góry piachu, ale mnie się zdawało, że żartuje, choć zawsze był poważny. Pragnienie, a raczej odwodnienie płata figle nawet tak stałym kobietą jak ja, choć nie jestem kobietą, a raczej dziewczyną, elfką. Uśmiecham się do niego pobłażliwie, a on wie, że już za późno, wie iż odchodzę we własny świat. Wysoki blondyn o zawsze tak promiennej twarzy, skory do śmiechu, ale nigdy nie żartujący. Podbiega do mnie krzycząc:
-Znalazłem ją! Znalazłem wodę!-choć w rzeczywistości jest coraz bliżej, dla mnie się oddala. To tak jakby biegł w miejscy, a ja odjeżdżała w tył lub jakby on się cofał, choć z całych sił starał się być coraz bliżej. Nie rozumiem co mówi, czuję ból silniejszy od tego, który męczył mnie przez ostatni...właściwie nie wiem jak długo tu jestem, ani gdzie jestem. Może minął rok, miesiąc, tydzień, dzień, dwa, godzina? Ne wiem co tu robię, ani jak tu trafiłam, może to mi się tylko śni, nie wiem. Uwierzę we wszystko, ale czym jest ten czas jaki tu jestem w porównaniu do czasu jaki mi pozostał tam po drugiej stronie. Już tam idę, aby cieszyć się wszystkim do woli.
Zaraz coś przeoczyłam. Myślę. On! Jak sobie beze mnie poradzi, choć z drugiej strony byłam tylko ciężarem. Chyba do mnie biegnie, ale jest jakoś strasznie daleko, ledwie widzę jego sylwetkę.
Tak naprawdę klęczał przy mnie obejmował, na siłę wlewał wodę do spierzchniętych ust, krzyczał
-Zostań, mam wodę! Jedzenie! Drzewa! Cień! Wszystko, ale mnie nie opuszczaj.
Pomimo jego słów, które dochodzą do mnie z oddali nie mogę nic zrobić. Jestem po drugiej stronie, tu jest wszystko...oprócz niego, ale nie chcę, aby tu był. Jeszcze nie teraz. Jego czas jeszcze nie nadszedł. Teraz to rozumiem. Arailt klęczy z głową niskiej blondynki na kolanach. Po raz ostatni mną potrząsa, a potem zamyka powieki moich błękitnych oczu, które są jak woda, której nie zdążyłam skosztować przed śmiercią.
Teraz jestem po drugiej stronie, albo tak mi się wydaje. Wiem, iż jestem szczęśliwa. To starczy mi, jemu i wszystkim. Chcę, aby tu był, ale wtedy tam nie będzie nikogo. Więc tak się skończyło moje życie, bo z chwilą narodzin zaczynamy umierać, tylko jedni szybciej, a inni wolniej.

Arailt

-Ross-szepczę przytulając jej ciało. Byliśmy blisko, za blisko, bo gdybyśmy byli oddaleni TO by tak nie bolało. Muszę iść dalej, ale ona musi zostać. Mam mętlik w głowie, bo powinni ją pochować w Rivendell razem z jej babcią, dziadkiem i innymi członkami jej rodu, ale ja nie mogę jej wziąć ze sobą. To za wiele, muszę myśleć o sobie. Muszę się wydostać z tej torturowani Saurona. Nie wiem jak. Ona by wiedziała. Patrzę na leżącą brunetkę. Niech da mi jakiś znak, że o mnie pamięta. Myślę.
-Powiedz mi, że tu jesteś!-krzyczę nagle.

Ross

Jestem w inny świecie, gdy chcę iść dalej słyszę jego głos. Woła mnie. Muszę do niego iść. Sunę w kierunku jego głosu. Znajduję się nad sobą. Dziwne to uczucie patrzeć na samą siebie. Kieruję wzrok trochę wyżej oddalone zaledwie kilka metrów stoi on. Krzyczy i miota się na wszystkie strony. Nie docierają do mnie jego słowa, tylko jego myśli. Prosi mnie, abym mu powiedziała, że jestem. Wygładzam piasek przed nim i delikatnie piszę jedno słowo. Uspokaja się, a ja piszę drugie i jeszcze parę, potem odchodzę na drugą stronę.


Arait

Krzyczę i rzucam się na wszystkie strony. Nagle czuję jakby ktoś tu był. Rozglądam się, ale jestem sam. Coś mi mówi, abym spojrzał pod nogi. Widzę napis "JESTEM". To na pewno jej pismo, zawsze tak zakręcała "J", ale zaraz jak to tu jest?
Chcę krzyczeć, ale jakaś część mówi, abym myślał, a raczej mówił do niej. Jak mi jej brakuje. ”Zostań” proszę.
Widzę, że na piasku znów maluje kreski składające się na litery ”Nigdzie nie pójdę, ale już nigdy nie wrócę do żywych”. Trawię jej słowa. Chcę krzyczeć, ale zamiast tego zakrywam chowam twarz w dłoniach.
Czytam ostatni napis : ”Do zobaczenia”. Łzy lecą mi po policzkach, gdy wiatr zmywa napis. Skulam się na ziemi, a potem trwam. Wszystko dookoła mnie przesuwa się szybciej niż ja, bowiem ja zamarłem na jakiś czas.

Ross

Odwiedzam go, ale nie warzę się podejść. Powinien być sam. Mogę jedynie patrzeć z daleka jak cierpi. Nie wiem ile mija czasu, bo ten już mnie nie obchodzi. Zawsze, gdy odchodzę mam wyrzuty sumienia, bo zostanie sam. Nie mogę być przy nim zawsze musi nauczyć się, że mnie nie ma. Wmawiam sobie, że tak będzie lepiej. Kogo chcę oszukać? Siebie. Po drugiej stronie nie spotkałam jeszcze nikogo. Może inni odeszli głębiej, aby nie słyszeć jak ich wołają i by nie patrzeć jak cierpią. Możliwe, iż powinnam zrobić to samo. Coś mi jednak nie gra w tej stronie. Niestety nikt nie mógł mi nigdy powiedzieć jak tam jest, bo nikt kto tam poszedł nie wrócił. Więc zostaliśmy sami...

Arait

w różnych światach.


*
Dziękuje, za przeczytanie I rozdziału z nowej serii. Wiem, że jest wzięty tak z czterech liter (POLA), ale to było zaplanowane. Przepraszam, że w zeszłym tygodniu nie było posta, cóż wena nie wybiera.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Buziaki Limonka ;*


3 komentarze:

  1. Cześć :)
    Bardzo ciekawy rozdział, przyjemnie się go czytało, był bardzo lekki, co wróży dobry "początek". Mam jedno zastrzeżenie co do zdania: "Pragnienie, a raczej odwodnienie płata figle nawet tak stałym kobietą jak ja, choć nie jestem kobietą, a raczej dziewczyną, elfką. " (pozwoliłam sobie zacytować) Powinnaś napisać: "nawet tak stałym KOBIETOM", ponieważ chodzi o kobiety w liczbie mnogiej.Celownik w l. mn. Komu? Czemu?-Kobietom. Zawsze w C. L mn. Występuje końcówka "OM". Przepraszam, ale chyba zaraziłam się od mojej polonistyki, ponieważ ona jest przewrażliwiona na tym punkcie. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe :) Mogłabyś mnie poinformować o nn na moim blogu w zakładce SPAM? Byłabym bardzo wdzięczna.

    Dziękuję za ten rozdział, ponieważ akurat miałam się brać za naukę :( życzę weny i wszystkiego najlepszego :)

    Pozdrawiam
    Eriss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za te błędy przepraszam i nie jestem zła. Często mnie poprawiają. Dysleksji się nie wybiera. Z pewnością napiszę o kolejnym rozdziale, również nadrobię twoje opowiadania. Niestety ostatnio miałam do czytania dużo książek, mang i podręczników.
      Dziękuję za wszystkie krytyki i pochwały.
      Pozdrawiam Limonka ;*

      Usuń
  2. No cóż, temat "odchodzenia" zawsze jest poruszający, bardzo ciekawie został zaprezentowany. Po przeczytaniu zmusza do pewnych przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń