Jestem wolna. Wszystko skończone. Świat się wali, aby mógł powstać na nowo.
Patrzę w niebo. Widzę ciebie. Ciebie, który jesteś ze mną od zawsze.
Ty jesteś moją nadzieją na lepszy dzień. Dzięki tobie mam energię, by żyć.
Twój uśmiech jak dziecka, które nie ma zmartwień. Roztrzepany i bujający w obłokach.
Pocieszasz tak skutecznie. Twój śmiech i słowa to najlepsze lekarstwo. Gdy stoję w oknie i patrzę na to wszystko, na ten koniec.
Ty pocieszasz mnie i przytulasz mimo, że sam nie masz wiele nadziei. Mówisz "Kocham cię" i "Wszystko będzie dobrze", a mnie to uspokaja.
Cieszę się, że ciebie mam w tych ostatnich godzinach świata.
Kiedy znowu będziemy razem, gdy znowu usłyszę twój głos. Do brzucha napłyną motylki. Serce zabije mocniej, a oczy zobaczą tą twarz. Twarz ze snów, z marzeń i najpiękniejszych chwil.
Ty jesteś moją nadzieją. Bez ciebie nie mam po co żyć. Bez ciebie to już nie będzie to samo.
Cieszmy się więc każdą chwilą, która nam została, bo bez ciebie to życie, ten świat, ja, nie mamy po co żyć.
***
Mega krótkie, wiem, ale takie wydało mi się odpowiednie. Na początek chciałabym was wszystkich przeprosić, że postów nie było, ale miałam dużo spraw. Poza tym myślę nad nową serią dotyczącą potomstwa Vinyamoiel dzięki, której powstał ten blog. Nie jestem pewna czy jest sens to dalej ciągnąć i myślę nad wprowadzeniem kolejnego fanficka. Dziękuję wam za wszystko, za ten rok i każde wyświetlenie. Zdaję sobie sprawę z tego, że urodziny bloga już były, ale chcę wam jeszcze raz podziękować. Wam wszystkim za komentarz, wyświetlenie i obecność.
Miło mi będzie jak postawi ktoś komentarz, albo dołączyć do grupy obserwatorów, aby być na bieżąco. ^.^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz