niedziela, 12 października 2014

Ron i Hermiona Rozdział II

Pięć lat po wydarzeniach z I części.....
Ron wszedł do pokoju Ginny, w którym spały właścicielka i Hermiona. Brunetka siedziała przy biurku nad stertą pergaminów i książek różnego rodzaju. Była tak zajęta, że nie zauważyła, iż ktoś ją podszedł. Ron położył ręce na jej ramionach. Po dziewczynie przebiegł dreszcz, w tedy się zorientowała, że nie jest sama w pokoju. Chwilę potem weszli Ginnevra i Harry. Weasley nie przejęty trzymał ręce na ramionach brązowookiej, a ta zerwała się na dźwięk otwieranych drzwi.
-My, Ja idę się przejść z Ronem-powiedziała Hermiona, po czym wzięła Rona za rękę i nie czekając na odpowiedz ze strony nowo przybyłych wybiegła z rudzielcem z pokoju. Gdy byli już w sypialni najmłodszego z braci. Hermiona usiadła na jego łóżku.
-Co to miało być?-spytał Ron patrząc na brązowowłosą.
-Mogłabym cię zapytać o to samo-rzekła Granger wstając i patrząc przez okno na ogród Weasleyów. Był trochę zaniedbany, ale piękny w swojej prostocie. Ron podszedł do niej i położył rękę na jej talii, dziewczyna nie zwróciła na to uwagi. Stali tak chwilę patrząc przed siebie i myśląc o ich znajomości. W końcu do pokoju wpadła Pani Weasly lecz Oni trwali tak niezwierzający na nic. Molly powoli wycofała się z pomieszczenia. Na przedpokoju spotkała Harrego i Ginny trzymających się za ręce gotowych wejść do pokoju rudzielca.
-Stójcie-powiedziała Pani Weasly zatrzymując ich ręką. Wszyscy troje zeszli na dół, a tymczasem w pokoju para po długim milczeniu spojrzeli sobie w oczy.
-Hermiona...-zaczął Ron nie mogąc dłużej zdusić w sobie tych słów.
-Tak?-spytała dziewczyna wyrwana jakby z zamyślenia o jego pięknych oczach
-Ja nie mogę już zdusić tego ...-zająknął się- czegoś, którym cię darzę od początku-mówił powoli i szeptem.-Hermiono Ja...-przerwała mu kładąc mu palec na ustach. Spojrzała na niego oczami, które mówiły, że wiem co On jej chce powiedzieć. Ron ostrożnie zbliżył swoje wargi do ust brązowowłosej stojącej przed Nim.
-Kocham cię-szepnął i złożył pocałunek na jej ustach. To był ich pierwszy pocałunek odkąd się rozstali pięć lat temu częściowo dla tego, że dziewczyna musiała szukać rodziców, a on nie mógł jej towarzyszyć z powodu obrzędów pogrzebowych. Bardzo za sobą tęsknili. Teraz w tej chwili nic ich nie obchodziło byli razem, a to zastępowało im wszystkie potrzeby.
*
Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie miałem weny na tę serię.
Liczę na zrozumienie.
Obiecuję się poprawić.
Zbieram się też do nowej serii pod prawdopodobnym tytułem „Dzieje Ross”, ale nie jestem jeszcze pewna czy tak to się będzie nazywać.
W każdym razie seria z Rona i Hermiony będzie nie regularna z rożnymi momentami w ich życiu, ale będzie dążyła do jednego momentu, który wszystko wytłumaczy i rozwiąże.
Całuje Limonka ^^

PS: Przeprasza, że takie krótkie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz