Pięć
lat po wydarzeniach z I części.....
Ron
wszedł do pokoju Ginny, w którym spały właścicielka i Hermiona.
Brunetka siedziała przy biurku nad stertą pergaminów i książek
różnego rodzaju. Była tak zajęta, że nie zauważyła, iż ktoś
ją podszedł. Ron położył ręce na jej ramionach. Po dziewczynie
przebiegł dreszcz, w tedy się zorientowała, że nie jest sama w
pokoju. Chwilę potem weszli Ginnevra i Harry. Weasley nie przejęty
trzymał ręce na ramionach brązowookiej, a ta zerwała się na
dźwięk otwieranych drzwi.
-My,
Ja idę się przejść z Ronem-powiedziała Hermiona, po czym wzięła
Rona za rękę i nie czekając na odpowiedz ze strony nowo przybyłych
wybiegła z rudzielcem z pokoju. Gdy byli już w sypialni
najmłodszego z braci. Hermiona usiadła na jego łóżku.
-Co
to miało być?-spytał Ron patrząc na brązowowłosą.
-Mogłabym
cię zapytać o to samo-rzekła Granger wstając i patrząc przez
okno na ogród Weasleyów. Był trochę zaniedbany, ale piękny w
swojej prostocie. Ron podszedł do niej i położył rękę na jej
talii, dziewczyna nie zwróciła na to uwagi. Stali tak chwilę
patrząc przed siebie i myśląc o ich znajomości. W końcu do
pokoju wpadła Pani Weasly lecz Oni trwali tak niezwierzający na
nic. Molly powoli wycofała się z pomieszczenia. Na przedpokoju
spotkała Harrego i Ginny trzymających się za ręce gotowych wejść
do pokoju rudzielca.
-Stójcie-powiedziała
Pani Weasly zatrzymując ich ręką. Wszyscy troje zeszli na dół, a
tymczasem w pokoju para po długim milczeniu spojrzeli sobie w oczy.
-Hermiona...-zaczął
Ron nie mogąc dłużej zdusić w sobie tych słów.
-Tak?-spytała
dziewczyna wyrwana jakby z zamyślenia o jego pięknych oczach
-Ja
nie mogę już zdusić tego ...-zająknął się- czegoś, którym
cię darzę od początku-mówił powoli i szeptem.-Hermiono
Ja...-przerwała mu kładąc mu palec na ustach. Spojrzała na niego
oczami, które mówiły, że wiem co On jej chce powiedzieć. Ron
ostrożnie zbliżył swoje wargi do ust brązowowłosej stojącej
przed Nim.
-Kocham
cię-szepnął i złożył pocałunek na jej ustach. To był ich
pierwszy pocałunek odkąd się rozstali pięć lat temu częściowo
dla tego, że dziewczyna musiała szukać rodziców, a on nie mógł
jej towarzyszyć z powodu obrzędów pogrzebowych. Bardzo za sobą
tęsknili. Teraz w tej chwili nic ich nie obchodziło byli razem, a
to zastępowało im wszystkie potrzeby.
*
Przepraszam,
że dopiero teraz, ale nie miałem weny na tę serię.
Liczę
na zrozumienie.
Obiecuję
się poprawić.
Zbieram
się też do nowej serii pod prawdopodobnym tytułem „Dzieje Ross”,
ale nie jestem jeszcze pewna czy tak to się będzie nazywać.
W
każdym razie seria z Rona i Hermiony będzie nie regularna z rożnymi
momentami w ich życiu, ale będzie dążyła do jednego momentu,
który wszystko wytłumaczy i rozwiąże.
Całuje
Limonka ^^
PS:
Przeprasza, że takie krótkie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz