niedziela, 14 grudnia 2014

Dzieje Ross i Arailta Rozdział II

W klepsydrze

Ross wstała z łóżka. Był piękny poranek. Nie sądziła, że już pierwszej nocy poczuje się tak dobrze w Rivendel.. Wyszła na balkon i zobaczyła blondwłosego elfa. To był Arailt. Stał po drugiej stronie rzeczki, która miała początek w pałacu. Przeciągał się w swoim jedno ściennej części pokoju, bez dachu, ubrany, a raczej z odkrytą klatką piersiową, przeciągał się z zamkniętymi oczami twarzą do słońca. Gdy dostrzegł dziewczynę uśmiechnął się pogodnie, a następnie posławszy jej pocałunek wszedł do sypialni. Mogli by wyglądać na parę młodych kochanków, którzy na każdym kroku okazują co do siebie czują. Tych dwoje łączyło jednak coś więcej, o wiele więcej niż miłość, a mianowicie oprócz miłości byli kuzynostwem, i to kuzynostwem tak zżytym jak rodzeństwo. Teraz, gdy spisuję ich historię wiem, że połączy ich jeszcze wiele innych rzeczy. Więc tak...

Ross

Po przebudzeniu pobiegłam na słonicę, bo bez niego nigdy bym nie umiała się uśmiechnąć. Z balkonu dostrzegłam Arailta, stał u siebie przeciągając się niczym kot, po długiej drzemce. Bałam się jak tu będzie, czy polubię Rivendell, ale teraz gdy minęła pierwsza doba, wiedziałam, że tu jest moje miejsce. Szybko dogadałam się z miejscowymi, ale szczególnie z jednym mam dobry kontakt. Arailt, jest dla mnie bratem, śmiałym, zuchwałym, otwartym, uśmiechniętym, choć nie posiadającym umiejętności komediowym bratem. Cóż się dziwić, jesteśmy rodziną. Bałam się, że nikt mnie nie polubi i będę skazana na samotność, ale się pomyliłam.
Minęło kilka dni, a ja z każdą chwilą jestem przekonana słuszności decyzji o powrocie.

Arailt

Do tej pory nie wszystko miało sens. Czułem się nierozumiany, ale odkąd Ross przybyła mam kogoś z kim mogę porozmawiać, w tej dziewczynie widzę siebie tylko nie tak ładnego i bardziej delikatnego. Czasem żałuję, że jesteśmy rodziną...
Tak samo jak ja interesuje ją historia o Sauronie, jego przybycie, stworzenie, kary i pokonanie. Coraz więcej czasu spędzany razem w bibliotekach na poszukiwaniu wiedzy, na poszukiwaniu faktów z przeszłości świata.


W końcu znaleźli, starodawne dokumenty mówiące o jego okrucieństwie. Znaleźli akta o klepsydrze, gdzie Sauron zamykał niektórych jeńców. Klepsydra, mogła być wszystkim. Nikt prócz Saurona nie wiedział dokładnie co znajduje się w środku, albowiem jedyni, którzy stamtąd wyszli już nie żyją, zostali pokonani tu na ziemi lub zginęli szukając wyjścia. Z duszami zmarłych raczej nie ucina się pogawędek, tak samo jak z Wielkim Panem Ciemności. Para elfów w najstarszych zapiskach znalazła list, skrawek pergaminu, na którym sam stwórca napisał drogę powrotną:
Panie, Władco. Budowa męczarni dobiegła końca, dam ci mapę jak wyjść z tych piekieł, gdybyś chciał popatrzeć z bliska jak ci, których nienawidzisz szaleją z głodu, pragnienia i halucynacji. Myśląc o tym, iż nikt prócz ciebie nie otrzyma mapy warunki w klepsydrze raz na tysiąc lat na trzy doby są sprzyjające do przeżycia. Raz na tysiąc lat jeden męczennik może opuścić klepsydrę, ale tylko wtedy, gdy umrze, odrodzi się i znajdzie przejście przez labirynt. Wtedy i tylko wtedy jedna osoba przejdzie przez magiczne wrota otwarte prze trzy dni. Żadne z nich nie pójdzie samo, a ty Panie możesz im obiecywać powrót, a tym większą radość przyniosą ci ich poszukiwania drogi, którą możesz przejść zawsze Ty i 1 osoba na tysiąc lat. Klepsydra ma trzy poziomy :
1.pustynię, gdzie aby przejść dalej trzeba złożyć ofiarę, a następnie napełnić jej usta wodą
2.góry, czarne jak smoła, w których trzeba rzucić w przepaść ukochaną osobę
3.labirynt, kamienne korytarze ze tysiącem pułapek, gdy ktoś dojdzie do końca, będzie musiał zabić sztyletem inną najbliższą mu osobę, aby namaścić jej krwią odpowiednią ścianę, malując kształt drzwi
Me dzieło zostanie w bezpiecznym miejscu, aby nikt go nie zniszczył. Ty zaś możesz się sam tam przenosić lub innych zsyłać słowami:
O niderfelin di nadrionan, nidorilionen, kridenan.

Tak wyglądał list, którego kopię trzymano w najgłębszym poziomie bibliotek, gdzie wstęp mieli tylko uczeni. Para od razu po znalezieniu kartki wypowiedziała słowa w tajemnym języku dziś już nie znanym światu. Po wypowiedzi stracili przytomność, a gdy ją odzyskali byli już w klepsydrze. Znaleźli się na pustyni, gdzie czekała ich śmierć.

Ross

Nigdy nie widziałam tyle piasku, zawsze się zastanawiałam jak to jest stać na dnie oceanu, bez wody. teraz wiem, że to uczucie nie jest przyjemne. Żałuję, że tu jestem, bo to musi być Klepsydra Sarumana. Ja i Arailt mamy przed sobą trzy poziomy, ale on nie wie co tu znajdzie, on zdążył tylko przeczytać formułę, właśnie dlatego to ja muszę zginąć, ale najpierw potrzebuję wody.

Arailt
Ja nie wiem, gdzie jestem, ale wydaje mi się, że Ross ma pojęcie o naszym położeniu. Wiem, że coś ukrywa, to na pewno jest związane z tym pergaminem, który czytała, to wszystko dlatego, że nie zdążyłem przeczytać, a teraz ona zrobi wszystko bym stąd wyszedł, bo wiem, że to miejsce nie jest jakąś formą wycieczki. Muszę ja uratować, albo chociaż umrzeć próbując.


*

Tak oto dochodzimy do miejsca, gdzie rozpoczął się pierwszy rozdział. Chciałam wam powiedzieć, że jest możliwości na systematycznego pojawiania się notek. Powiedzmy, że co poniedziałek (dziś wyjątkowo niedziela) będę wrzucała notkę z Dziejów Ross i Arailta, a w pozostałe dni będę wrzucała notki z innych serii, zależy co będę miała. Chciałam też podziękować, że tak ciepło przyjeliście tę część, dziękuję wszystkim za komentarze i mam nadzieję, że wam się podobało, jeśli tak to może jakiś komentarz?
PS: Oto namalowana przez Oruu. Bardzo dziękuje.,


Buziaki Limonka ;**
*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz