W
klepsydrze
Ross
wstała z łóżka. Był piękny poranek. Nie sądziła, że już
pierwszej nocy poczuje się tak dobrze w Rivendel.. Wyszła na balkon
i zobaczyła blondwłosego elfa. To był Arailt. Stał po drugiej
stronie rzeczki, która miała początek w pałacu. Przeciągał się
w swoim jedno ściennej części pokoju, bez dachu, ubrany, a raczej
z odkrytą klatką piersiową, przeciągał się z zamkniętymi
oczami twarzą do słońca. Gdy dostrzegł dziewczynę uśmiechnął
się pogodnie, a następnie posławszy jej pocałunek wszedł do
sypialni. Mogli by wyglądać na parę młodych kochanków, którzy
na każdym kroku okazują co do siebie czują. Tych dwoje łączyło
jednak coś więcej, o wiele więcej niż miłość, a mianowicie
oprócz miłości byli kuzynostwem, i to kuzynostwem tak zżytym jak
rodzeństwo. Teraz, gdy spisuję ich historię wiem, że połączy
ich jeszcze wiele innych rzeczy. Więc tak...
Ross
Po
przebudzeniu pobiegłam na słonicę, bo bez niego nigdy bym nie
umiała się uśmiechnąć. Z balkonu dostrzegłam Arailta, stał u
siebie przeciągając się niczym kot, po długiej drzemce. Bałam
się jak tu będzie, czy polubię Rivendell, ale teraz gdy minęła
pierwsza doba, wiedziałam, że tu jest moje miejsce. Szybko
dogadałam się z miejscowymi, ale szczególnie z jednym mam dobry
kontakt. Arailt, jest dla mnie bratem, śmiałym, zuchwałym,
otwartym, uśmiechniętym, choć nie posiadającym umiejętności
komediowym bratem. Cóż się dziwić, jesteśmy rodziną. Bałam
się, że nikt mnie nie polubi i będę skazana na samotność, ale
się pomyliłam.
Minęło
kilka dni, a ja z każdą chwilą jestem przekonana słuszności
decyzji o powrocie.
Arailt
Do tej pory nie wszystko miało sens. Czułem się nierozumiany, ale odkąd Ross przybyła mam kogoś z kim mogę porozmawiać, w tej dziewczynie widzę siebie tylko nie tak ładnego i bardziej delikatnego. Czasem żałuję, że jesteśmy rodziną...
Tak
samo jak ja interesuje ją historia o Sauronie, jego przybycie,
stworzenie, kary i pokonanie. Coraz więcej czasu spędzany razem w
bibliotekach na poszukiwaniu wiedzy, na poszukiwaniu faktów z
przeszłości świata.
W
końcu znaleźli, starodawne dokumenty mówiące o jego
okrucieństwie. Znaleźli akta o klepsydrze, gdzie Sauron zamykał
niektórych jeńców. Klepsydra, mogła być wszystkim. Nikt prócz
Saurona nie wiedział dokładnie co znajduje się w środku, albowiem
jedyni, którzy stamtąd wyszli już nie żyją, zostali pokonani tu
na ziemi lub zginęli szukając wyjścia. Z duszami zmarłych raczej
nie ucina się pogawędek, tak samo jak z Wielkim Panem Ciemności.
Para elfów w najstarszych zapiskach znalazła list, skrawek
pergaminu, na którym sam stwórca napisał drogę powrotną:
Panie,
Władco. Budowa męczarni dobiegła końca, dam ci mapę jak wyjść
z tych piekieł, gdybyś chciał popatrzeć z bliska jak ci, których
nienawidzisz szaleją z głodu, pragnienia i halucynacji. Myśląc o
tym, iż nikt prócz ciebie nie otrzyma mapy warunki w klepsydrze raz
na tysiąc lat na trzy doby są sprzyjające do przeżycia. Raz na
tysiąc lat jeden męczennik może opuścić klepsydrę, ale tylko
wtedy, gdy umrze, odrodzi się i znajdzie przejście przez labirynt.
Wtedy i tylko wtedy jedna osoba przejdzie przez magiczne wrota
otwarte prze trzy dni. Żadne z nich nie pójdzie samo, a ty Panie
możesz im obiecywać powrót, a tym większą radość przyniosą ci
ich poszukiwania drogi, którą możesz przejść zawsze Ty i 1 osoba
na tysiąc lat. Klepsydra ma trzy poziomy :
1.pustynię,
gdzie aby przejść dalej trzeba złożyć ofiarę, a następnie
napełnić jej usta wodą
2.góry,
czarne jak smoła, w których trzeba rzucić w przepaść ukochaną
osobę
3.labirynt,
kamienne korytarze ze tysiącem pułapek, gdy ktoś dojdzie do końca,
będzie musiał zabić sztyletem inną najbliższą mu osobę, aby
namaścić jej krwią odpowiednią ścianę, malując kształt drzwi
Me
dzieło zostanie w bezpiecznym miejscu, aby nikt go nie zniszczył.
Ty zaś możesz się sam tam przenosić lub innych zsyłać słowami:
O
niderfelin di nadrionan, nidorilionen, kridenan.
Tak
wyglądał list, którego kopię trzymano w najgłębszym poziomie
bibliotek, gdzie wstęp mieli tylko uczeni. Para od razu po
znalezieniu kartki wypowiedziała słowa w tajemnym języku dziś już
nie znanym światu. Po wypowiedzi stracili przytomność, a gdy ją
odzyskali byli już w klepsydrze. Znaleźli się na pustyni, gdzie czekała ich
śmierć.
Ross
Nigdy nie widziałam tyle piasku, zawsze się zastanawiałam jak to jest stać na dnie oceanu, bez wody. teraz wiem, że to uczucie nie jest przyjemne. Żałuję, że tu jestem, bo to musi być Klepsydra Sarumana. Ja i Arailt mamy przed sobą trzy poziomy, ale on nie wie co tu znajdzie, on zdążył tylko przeczytać formułę, właśnie dlatego to ja muszę zginąć, ale najpierw potrzebuję wody.
Arailt
Ja nie wiem, gdzie jestem, ale wydaje mi się, że Ross ma pojęcie o naszym położeniu. Wiem, że coś ukrywa, to na pewno jest związane z tym pergaminem, który czytała, to wszystko dlatego, że nie zdążyłem przeczytać, a teraz ona zrobi wszystko bym stąd wyszedł, bo wiem, że to miejsce nie jest jakąś formą wycieczki. Muszę ja uratować, albo chociaż umrzeć próbując.
*
Tak
oto dochodzimy do miejsca, gdzie rozpoczął się pierwszy rozdział.
Chciałam wam powiedzieć, że jest możliwości na systematycznego pojawiania się notek. Powiedzmy, że co poniedziałek (dziś wyjątkowo niedziela) będę wrzucała
notkę z Dziejów Ross i Arailta, a w pozostałe dni będę wrzucała
notki z innych serii, zależy co będę miała. Chciałam też podziękować, że tak ciepło przyjeliście tę część, dziękuję wszystkim za komentarze i mam
nadzieję, że wam się podobało, jeśli tak to może jakiś
komentarz?
PS: Oto namalowana przez Oruu. Bardzo dziękuje.,

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz