Noteviddia
elfka, która po długim czasie nie wiedzy i kłamstwa w końcu
poznała swoją historię, a raczej swojej matki. Teraz staje
przed wyborem pozostania lub odejścia.
-Pani-powiedział
elf wchodzący do jej komnaty.
-Tak?-spojrzała
na niego.
-Przyszła
odpowiedź od Dowódcy Mrocznej Puszczy. -oświadczył podając jej
pergamin. Viddia chwyciła pergamin, ale przed rozwinięciem zwróciła
się do elfa.
-Nikt
o nim nie wie?
-Nie.
Zgodnie z umową-rzekł i opuścił pomieszczenie.
Elfka
rozwinęła pergamin i zaczęła czytać szybko zapisany list.
Viddio...
Nie
mogę opuścić Śródziemia. Będę za tobą tęsknić. Bardzo cię
kocham przybędę jutro o zachodzie słońca, aby cię pożegnać.
Żegnaj
Kili....
Brązowowłosa
rzuciła list o ścianę. Do jej oczu napłynęły łzy. Wyszła na
balkon. Spojrzała na cudowną dolinę. Patrząc w poszczególne jej
części widziała ich razem. Nie mogła go zapomnieć przecież był
przy niej od początku i nigdy jej nie zawiódł.
Więc
czemu teraz to zrobił. Zranił jej uczucia. Mówił, że kocha, a
nie potrafił dla niej poświęcić armi. Czemu ją tak rani i
sprawia, że poprzednia radość z odkrycia prawdy oraz spotkania
Erucolindo znikła. Wiedział, że jest to dla niej ważne i nie może
tu zostać. Więc CZEMU to robi? CZEMU jej nie okazuje uczuć?
DLACZEGO ją zostawia?
Nie
mogła czekać na pożegnanie. Postanowiła odejść beż niego. Nie
mogła by znieść rozstania i myśli o życiu bez niego. Wyruszyła
niezwłocznie. Spakowała tylko najbardziej niezbędne rzeczy i
dosiadłszy Śnieżnogrzywego dotarła do przystani o zachodzie
słońca. Czekała tam na nią łóź z elfami, Vinyamoiel, Legolas,
Elrond, Thranduil, Niall (Co on tam robił? O.O) i Silis. Nigdzie go
nie było. Łudziła się, że to dobrze, ale w głębi serca
wiedział, że to źle, że się rozstają tak, przez pergamin.
Pożegnała
się z wszystkimi, niestety Silis postanowiła zostać, ponieważ
oboje z Niallem postanowili założyć rodzinę.
-Życzę
wam szczęścia-powiedział, gdy doszło do tego pożegnania.
-A
my dobrej fali-powiedziała Silis i przytuliwszy ją odeszła z
nażyczonym (Niall). Rozglądała się, bo chciała i nie chciała go
zobaczyć.
Wreszcie
wsiadła na łódź. Wypłyneli na morze za tłumem rozchodzących
się elfów dostrzegła Legolasa, Vin, a za ich placami stali
Erucolindo, Nindë, Aerandir i jej mama Eresme. Machali do niej.
Jej oczy napełniły się łzami. Musiała ich zostawić. W
pamiętniku matki przeczytała, jak opuszczała Śródziemie. Wtedy
na brzegu stali tylko Erucolindo i Nindë, a dziś
stoi i ona. Viiddia cieszyła się z jej szczęścia, ale chciałaby
ją mieć wcześniej tak samo uśmiechniętą i radosną.
Nagle
dostrzegła go. Kili stała na brzegu i machał do niej. Serce jej
zabiło mocniej. Jednak nie zapomniał i pomimo zmiany jej terminu
przybył, aby się z nią pożegnać.
Nie,
on chciała z nią płynąć. Wskoczyła do wody. Przed zanurzeniem
zdążyła zobaczyć tylko jak jej nieżyjąca rodzina przeraża się.
Gdy zanurzyła się w morską toń coś ją złapało za nogi.
Odwróciła się i zobaczyła Zjawę.
-Też
chcesz dołączyć do mojego królestwa?-spytała i przeniosła ją.
Noteviddia
pojawiła się w tym samym miejscu, gdzie niegdyś jej matka.
Po jednej stronie (tej wybranej przez Erucolindo) tam stała
jej rodzina, a po drugiej (strona "znienawidzona" przez
Eresme) był obraz Kila.
-Musisz
wybrać-rzekła chytrym głosem Zjawa.-Będziesz żyć z matką i
rodziną, czy będziesz w zwykłym pozbawionym radości życiu z
istotami raniącymi cię. Viddia stała zdezorientowana.
-Wybieram
życie-powiedziała po długiej chwili milczenia.
-Co?!-krzyknęła
Zjawa. Po chwili od strony Kila wyłonił się wysoki, białowłosy
mężczyzna o niebieskich oczach, przyjaznym uśmiechu i małym
nosku. Wyglądał prawie jak odwrotność Zjawy.
-Zostaw
ją siostro -rzekł radośnie.-Wybrała mnie.-podszedł do elfki i
podał jej rękę.
-Życie
nie możesz...-zaczęła Zjawa.
-Otóż
Śmiercio mogę. Jestem życiem, a ona wybrała mnie.-podał jej rękę
i odwróciwszy się podszedł do "ściany". Zanim przez nią
przeszedł odwrócił się i powiedział.-Nie bój się Śmiercio ona
do ciebie wróci, a wtedy to tyja weźmiesz za rękę i poprowadzisz
do swoich bram.-Śmierć rozchmurzyła się i machnęła na
pożegnanie, mrucząc coś o powtórnym spotkaniu.
Życie
wyprowadziło ją na świat. Była na brzegu. W objęciach Kila.
Pocałowała go i oświadczyła, że zostanie. Ten poprosił ją o
rękę, a ta się zgodziła.
***
Oto
kolejny (prawdopodobnie ostatni) rozdział "Dziejów Noteviddi"
jak widać wszystko już dobiega końca, ale przygotowuje specjał na
urodziny, który będzie po części dotyczył tego opowiadania.
Robię go ze względu na błagania (Nyrim). Niestety urodziny zostaną
przesunięte na sobotę, albo pojawią się wczesnym ranem, do
południa w piątek. Jako, że są to święta nie chętnie to robię,
ale urodziny to urodziny.
Tak
czy owak życzę miłego czytania i zapraszam do śledzenia mojego
bloga na bieżąco dołączając do zakładki obserwatorzy. Za każdy
komentarz i wyświetlenie jestem bardzo wdzięczna.
Buziaki
dla wszystkich Limonka ;*
Słodkie... *o*
OdpowiedzUsuńA co do specjału na urodzinki... Ty wiesz, że nie mogę się doczekać. :3 Życzę duuużo weny i pozdrawiam~ ^^
P.S. Życie jest taaaaki przystojny! <3