wtorek, 15 kwietnia 2014

Dzieje Noteviddi Rozdział VII "Wybór"

Noteviddia elfka, która po długim czasie nie wiedzy i kłamstwa w końcu poznała swoją historię, a raczej swojej matki. Teraz staje przed wyborem pozostania lub odejścia. 
-Pani-powiedział elf wchodzący do jej komnaty.
-Tak?-spojrzała na niego.
-Przyszła odpowiedź od Dowódcy Mrocznej Puszczy. -oświadczył podając jej pergamin. Viddia chwyciła pergamin, ale przed rozwinięciem zwróciła się do elfa.
-Nikt o nim nie wie?
-Nie. Zgodnie z umową-rzekł i opuścił pomieszczenie.
Elfka rozwinęła pergamin i zaczęła czytać szybko zapisany list.

Viddio...
Nie mogę opuścić Śródziemia. Będę za tobą tęsknić. Bardzo cię kocham przybędę jutro o zachodzie słońca, aby cię pożegnać.
Żegnaj Kili....

Brązowowłosa rzuciła list o ścianę. Do jej oczu napłynęły łzy. Wyszła na balkon. Spojrzała na cudowną dolinę. Patrząc w poszczególne jej części widziała ich razem. Nie mogła go zapomnieć przecież był przy niej od początku i nigdy jej nie zawiódł. 
Więc czemu teraz to zrobił. Zranił jej uczucia. Mówił, że kocha, a nie potrafił dla niej poświęcić armi. Czemu ją tak rani i sprawia, że poprzednia radość z odkrycia prawdy oraz spotkania Erucolindo znikła. Wiedział, że jest to dla niej ważne i nie może tu zostać. Więc CZEMU to robi? CZEMU jej nie okazuje uczuć? DLACZEGO ją zostawia? 
Nie mogła czekać na pożegnanie. Postanowiła odejść beż niego. Nie mogła by znieść rozstania i myśli o życiu bez niego. Wyruszyła niezwłocznie. Spakowała tylko najbardziej niezbędne rzeczy  i dosiadłszy Śnieżnogrzywego dotarła do przystani o zachodzie słońca. Czekała tam na nią łóź z elfami, Vinyamoiel, Legolas, Elrond, Thranduil, Niall (Co on tam robił? O.O) i Silis. Nigdzie go nie było. Łudziła się, że to dobrze, ale w głębi serca wiedział, że to źle, że się rozstają tak, przez pergamin.
Pożegnała się z wszystkimi, niestety Silis postanowiła zostać, ponieważ oboje z Niallem postanowili założyć rodzinę. 
-Życzę wam szczęścia-powiedział, gdy doszło do tego pożegnania.
-A my dobrej fali-powiedziała Silis i przytuliwszy ją odeszła z nażyczonym (Niall). Rozglądała się, bo chciała i nie chciała go zobaczyć. 
Wreszcie wsiadła na łódź. Wypłyneli na morze za tłumem rozchodzących się elfów dostrzegła Legolasa, Vin, a za ich placami stali Erucolindo, Nindë, Aerandir i jej mama Eresme. Machali do niej. Jej oczy napełniły się łzami. Musiała ich zostawić. W pamiętniku matki przeczytała, jak opuszczała Śródziemie. Wtedy na brzegu stali  tylko Erucolindo i Nindë, a dziś stoi i ona. Viiddia cieszyła się z jej szczęścia, ale chciałaby ją mieć wcześniej tak samo uśmiechniętą i radosną.
Nagle dostrzegła go. Kili stała na brzegu i machał do niej. Serce jej zabiło mocniej. Jednak nie zapomniał i pomimo zmiany jej terminu przybył, aby się z nią pożegnać. 
Nie, on chciała z nią płynąć. Wskoczyła do wody. Przed zanurzeniem zdążyła zobaczyć tylko jak jej nieżyjąca rodzina przeraża się. Gdy zanurzyła się w morską toń coś ją złapało za nogi. Odwróciła się i zobaczyła Zjawę.
-Też chcesz dołączyć do mojego królestwa?-spytała i przeniosła ją.
Noteviddia pojawiła się w tym samym miejscu, gdzie niegdyś jej matka. Po jednej stronie (tej wybranej przez Erucolindo) tam stała jej rodzina, a po drugiej (strona "znienawidzona" przez Eresme) był obraz Kila.
-Musisz wybrać-rzekła chytrym głosem Zjawa.-Będziesz żyć z matką i rodziną, czy będziesz w zwykłym pozbawionym radości życiu z istotami raniącymi cię. Viddia stała zdezorientowana. 
-Wybieram życie-powiedziała po długiej chwili milczenia.
-Co?!-krzyknęła Zjawa. Po chwili od strony Kila wyłonił się wysoki, białowłosy mężczyzna o niebieskich oczach, przyjaznym uśmiechu i małym nosku. Wyglądał prawie jak odwrotność Zjawy.
-Zostaw ją siostro -rzekł radośnie.-Wybrała mnie.-podszedł do elfki i podał jej rękę.
-Życie nie możesz...-zaczęła Zjawa.
-Otóż Śmiercio mogę. Jestem życiem, a ona wybrała mnie.-podał jej rękę i odwróciwszy się podszedł do "ściany". Zanim przez nią przeszedł odwrócił się i powiedział.-Nie bój się Śmiercio ona do ciebie wróci, a wtedy to tyja weźmiesz za rękę i poprowadzisz do swoich bram.-Śmierć rozchmurzyła się i machnęła na pożegnanie, mrucząc coś o powtórnym spotkaniu.
Życie wyprowadziło ją na świat. Była na brzegu. W objęciach Kila. Pocałowała go i oświadczyła, że zostanie. Ten poprosił ją o rękę, a ta się zgodziła.

***
Oto kolejny (prawdopodobnie ostatni) rozdział "Dziejów Noteviddi" jak widać wszystko już dobiega końca, ale przygotowuje specjał na urodziny, który będzie po części dotyczył tego opowiadania. Robię go ze względu na błagania (Nyrim). Niestety urodziny zostaną przesunięte na sobotę, albo pojawią się wczesnym ranem, do południa w piątek. Jako, że są to święta nie chętnie to robię, ale urodziny to urodziny.
Tak czy owak życzę miłego czytania i zapraszam do śledzenia mojego bloga na bieżąco dołączając do zakładki obserwatorzy. Za każdy komentarz i wyświetlenie jestem bardzo wdzięczna. 
Buziaki dla wszystkich Limonka ;*


1 komentarz:

  1. Słodkie... *o*
    A co do specjału na urodzinki... Ty wiesz, że nie mogę się doczekać. :3 Życzę duuużo weny i pozdrawiam~ ^^

    P.S. Życie jest taaaaki przystojny! <3

    OdpowiedzUsuń