środa, 26 marca 2014

Dzieje Vinyamoiel II

Oto druga część dziejów Vinyamoiel jak zapowiadałam, akcja toczy się po ślubie, ale przed narodzinami ich dzieci. Jest zupełnie urwana od ogólnej fabuły, którą kontynuje jej wnuczka. Ta seria będzie bardzo luźna i nie wpłynie (może) na ogólna fabułę.
Życzę miłego czytania Limonka
Początek

Vinyamoiel wstała z łoża i po odzianiu w białe szaty ruszyła na śniadanie.
-Witaj Vin-powiedział Thranduil, gdy elfka usiadła po prawicy męża.
-Dzień dobry panie lasu.-odwzajemniła się uprzejmością rozpoczynając jedzenie.
-Nareszcie jesteśmy w komplecie-powiedział Legolas i rozpoczęło się śniadanie.
-Ojcze-zaczął Legolas po długim jedzeniu w ciszy.-Muszę tam jechać.-mówił.
-Nie synu nie ma takiej opcji.-rzekł krótko elf.
-Gdzie?-wtrąciła się Vinyamoiel wyraźnie zaniepokojona tą rozmową.
-Nigdzie nie pojedziesz to moje ostatnie słowo nie pozwolę ci jechać i zostawić jej, nie zasługuje na to!-wrzasnął Thranduill i pomiędzy Nim, a synem rozpoczęła się walka spojrzeń. W końcu król odwrócił wzrok.
-Do jasnej gwiazdy gdzie ty masz zamiar jechać!?!?!-krzyknęła Vin wstając.
-Z Aragornem na wyprawę badającą Mordor.-powiedział zwieszając głowę.
-Słucham?!-jej krzyk usłyszał cały pałac. Tak awanturniczego spotkania jeszcze nie było w tym domu.-Czy wyście rozum stracili!?!-krzyczała.
-Nie- Legolas zwiesił głowę.
-To żądam wyjaśnień w trybie natychmiastowym!- elfka wciąż kipiała gniewem.
-Mój syn chciał pojechać na wyprawę z Gimlim, i Aragornem-oświadczył uroczyście Thranduill.
-Wyjdźcie oboje bo was pozabijam!-wrzasnęła, a Oni pokornie wyszli nie zakończywszy śniadania.
Vin stała jakiś czas dochodząc do siebie, po chwili odeszła od stołu, podziękowała służbie za posiłek i ruszyła ku komnacie swojej i Legolasa.
-Co ty sobie myślisz?-spytała gniewnie ,wchodząc do komnaty.
-Nic tylko...-szukał słów.-Proszęcię
-Nie!-krzyknęła.-Myślisz o mnie! Miałeś zamiar wyjechać i zostawić list pożegnalny?!-krzyczała, a On milczał.-Jesteś zwykłym kretynem!!!-krzyczała, a On milczał.-Mam cię dość! Rozumiesz!?! Jadę do Ojca będziesz miał szczęście jeśli wrócę w tej erze!-wrzasnęła i trzasnęła drzwiami, a On milczał.
Zdenerwowana elfka wybiegła z zamku i ruszyła ku stajni. Wsiadła na wspaniałego wierzchowca i zamiast do Rivendell ruszyła ku Minas Thirit. Podczas jazdy płakała, zdana na jazdę wierzchowca dotarła do celu.

W stolicy siostra przyjęła ją z przyjemnością i kazała opowiedzieć sobię o przyczynie łez. Vin powiedziała jej całą historię i wszystko co mówiła, a patrząc na małżeństwo przyrodniej siostry czuła pustkę w sercu.



1 komentarz:

  1. Fajne. ^^ Takie trochę zabawne, a trochę smutne. :3 Dobra mieszanka. :D
    No cóż... Nie mogę powiedzieć, że mnie nie zaskoczyłaś, bo zaskoczyłaś... Ale Vin też chętnie poczytam, mimo, że z niecierpliwością, czekam na dalszą część dziejów Noteviddi. ^^
    Życzę weny i pozdrawiam! :3

    OdpowiedzUsuń