Pożegnanie
Eresme
Eresme
i Aerandir wyruszyli o świcie. Szli kilka mil spokojnym, szybkim
krokiem nie robiąc zbyt często popasów i żywiąc się owocami w
drodze. Gdy dotarli na skraj lasu elf zatrzymał się i spuścił
głowę.
-Nie
idziesz?-spytała.
-Nie,
ja nie wychodzę z lasu. Żegnaj-szepnął i zniknął z podmuchem
wiatru.
-Aerandir!-krzyknęła
elfka i spuściła głowę. -Żegnaj.
Ruszyła
sama w dalszą drogę do Ithilien odwracała się raz po raz, by
sprawdzić czy zbłąkany wygnaniec jednak nie ruszy z nią. Omyłka
okazała się bolesna. Erasme myślała, że Aerandir będzie jej
towarzyszył do końca, wstyd jej było się przyznać, ale bardzo
polubiła las, życie i samego Włóczęgę.
Aerandir
Elf
pomimo że do Eresme czuł coś czego już dawno nie czuł i nie
umiał tego nazwać musiał ją zostawić. Bał się narażenia
wykrycia. Gdy do jego uszu doszedł jej krzyk, serce go ścisnęło i
już był w stanie zawrócić, lecz nie zrobił tego. Pobiegł przed
siebie prosto gdy dobiegł do polanki, na której On i Eresme
przesiedzieli wiele godzin, zapłakał, coś w nim pękło postanowił
jej towarzyszyć gdziekolwiek będzie. Wybiegł z lasu i zobaczył
jej postać smukłą, smutną elfkę, która przestała się już
teraz oglądać.
-Eresme
ja....-krzyknął, ale dziewczyna nie dosłyszała ostatnich słów
odwróciła się jednak i oboje ruszyli ku sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz