środa, 28 maja 2014

"Rozpacz i szczęście" Rozdział IV "Nowe życie"

Rozdział IV
,,Nowe Życie"

Ricka obudził się, a raczej został obudzony przez lekarkę. Niewysoką blondynkę o niebieskich oczach i okrągłych okularach. Odziana w biały lekarski fartuch z stetoskopem przerzuconym przez szyję i opadającym na ramia.
-Nic ci nie jest? Możesz chodzić?-pytała z przejęciem.
-Nie. Co tu się dzieje?-spytał jakby we śnie i dźwignął się z ziemi. Rozejrzał się i zobaczył, że barierka przez, którą wypadła Nia jest oklejona żółtą taśmą, a funkcjonariusze policji wraz z lekarzami  i innymi osobami tego typu. Przed jego domem stały na sygnale dwie karetki i trzy wozy policyjne.
-Wczorajszego wieczoru dziewczyna wypadła przez barierkę i nie wiadomo jak do tego doszło, zawiadomiła nas twoja sąsiadka pani Frix, narazie nie możemy powiedzieć ci nic więcej.-odpowiedziała chłopakowi lekarka,a następnie zwróciła się do innych.-Zabieramy go do szpitala i zrobimy mu wszystkie podstawowe badania. Nie mówcie mu nic dopóki nie będziemy pewni, że wszystko z nim w porządku- powiedziała doktor Gimlska poprawiając okrągłe okulary.
 Pomimo protestów Ricka, chłopak został zabrany do szpitala w Monako. Był tam najbliższy szpital.

***
 W szpitalu zrobiono Rickowi, chyba wszystkie badania jakie są na świecie i zatrzymali na czas otrzymania wyników. Dłużył się czas spędzany w szpitalu. Nie miał przy sobie nic oprócz komórki z prawie rozładowaną baterią. Jego rodzice próbowali dostać się jak najszybciej do jedynego syna,ale jak na złość. Rick nie miał rodzeństwa, to też był oczkiem w głowie swoich rodziców.
 Chłopakowi udało się ubłagać pielęgniarkę by dała mu blok i ołówek Był bowiem bardzo utalentowany plastycznie. Niestety myśli o Niji i jej tajemniczym zniknięciu sprawiały, że każdy rysunek zmieniał się w jej ostatni obraz wpadającej do wody lub portretu dziewczyny. Po krótkim czasie cały pokój Ricka wypełnił się rysunkami. Pielęgniarki zaczęły podejrzewać, że to On ją zepchnął, a teraz nękają go wyrzuty sumienia.
 Po tygodniu przybyli rodzice chłopaka, a dzień później pojawiły się wszystkie wyniki badań. Ricka zabrano do domu stwierdziwszy, że nic mu nie jest. Rick stracił w sobie entuzjazm, zapał i chęć do życia.

Pięć miesięcy później...

-Puk, puk!-rozległo się pukanie do pokoju Ricka.
-Proszę- warknął.
-Lucy przyszła.-powiedziała nieśmiało mama chłopaka, a tuż po chwili, a t niezbyt ciemnej karnacji i pogodnym uśmiechu. Od miesięcy przychodziła i pocieszała Ricka. Lucy przyjaźniła się z nim od zawsze, gdyby Nija się nie pojawiła to Rick był by szczęśliwy z Lucy. Teraz osiemnastolatek siedział na parapecie z słuchawkami w uszach w czarnych spodniach i bluzie, uczy miał pełne łuz. Powtarzał pod nosem ,,Odeszła, odeszła nigdy już nie wróci". 


Dwa lata później...
Rick układa sobie życie na nowo w jego pokoju zostały schowane dwa rysunki Niji jej portret ostatnie spojrzenie. Chłopak zamierzał założyć własną rodzinę po roku oświadczył się Lucy i teraz po znalezieniu dobrej pracy postanowili powiększyć rodzinę. 
Nie wiem co się stało z Niją. Morze zabrało Niję córkę Posejdona dając Rickowi szansę na normalne życie.

***
Ostatni rozdział pierwszej części z serii "Rozpacz i szczęście" liczę, że się podobało. Szykuję kontynuację. Buziaki ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz