Rozdział III
,,Burza i rozstanie”
Nia i Rick obchodzili rocznicę w domu z powodu burzy, która rozszalała się już od rana. Zapalili ogień na kominku, zamknęli szczelnie drzwi i okna, zasłonili żaluzję, zapalili świece i światła. Zjedli ,,uroczyste” śniadanie składające się z sałatki owocowej, jajek na twardo, tostów francuskich, grzanek, gofrów i innych dobroci.
-Cieszę się, że zostałaś-powiedział uśmiechając się przyjaźnie Rick, gdy skończyli jeść śniadanie.
-Wiesz, że nie zostanę na zawsze?
-Wiem, ale cieszę się z każdej godziny, którą z tobą spędziłem.
-Ja też-rzekła Nia.-Szkoda, że to potrwa tak krótko-szepnęła do siebie.
***
Posprzątawszy, ubrali się pośpiesznie i usiedli na pamiętnej niebieskiej kanapie. Rick poszedł do pokoju po prezent z okazji rocznicy. Otworzył szafkę nocną stojącą obok łóżka i wyciągnął małą paczuszkę opakowaną w beżowy papier z czerwonymi serduszkami. Nia korzystając z nie obecność chłopaka pobiegła do sypialni i z walizki wygramoliła zieloną paczkę obwiniętą białą wstążką. Dziewczyna przywiozła go, aż z Paryż gdzie mieszkała i poznała Ricka w małej francuskiej kawiarni gdy przez przypadek kelner dał jej rachunek za jedzenie Ricka.
Gdy chłopak wszedł do salonu siedziała na niebieskiej kanapie uśmiechając się przyjaźnie, była w tej samej pozycji, w której ją zostawił. Siedziała wesoła, uśmiechnięta chowając coś za plecami, aż wreszcie nie wytrzymała i wybuchnęła.
-Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy!-krzyknęła i wcisnęła mu zieloną paczkę. On również bez ceregieli wręczył jej prezent. Rick otrzymał bardzo, bardzo drogie oryginalne paryskie perfumy, które występowały w jedynym miejscu na świecie w Paryskiej drogerii. Dziewczyna otrzymała wymarzone kolczyki w kształcie sowy i ubrała je pospiesznie, po czym rzuciła się na chłopaka dziękując mu serdecznie, a na dworze deszcz nadal lał rzęsistymi kroplani.
Para przygotowała wyśmienita kolację złożona z gotowanego łososi z ziemniakami, zupy pieczarkowej i karpatki na deser. Po deserze zdecydowali się zażyć odrobinę świeżego powietrza. Wyszli na balkon i złapali się barierki. Nia odwróciła się tyłem do morza by pocałować Ricka, gdy nagle coś odciągnęło jego uwagę, spojrzał w innym kierunku. Gdy jego spojrzenie wróciło do Niji dziewczyny już nie było wychylił się przez barierkę i spostrzegł jak wpada w przepaść w morze, pioruny zaczęły walić kiedy jego ukochana wpadała w morska toń.
Gdy chłopak wszedł do salonu siedziała na niebieskiej kanapie uśmiechając się przyjaźnie, była w tej samej pozycji, w której ją zostawił. Siedziała wesoła, uśmiechnięta chowając coś za plecami, aż wreszcie nie wytrzymała i wybuchnęła.
-Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy!-krzyknęła i wcisnęła mu zieloną paczkę. On również bez ceregieli wręczył jej prezent. Rick otrzymał bardzo, bardzo drogie oryginalne paryskie perfumy, które występowały w jedynym miejscu na świecie w Paryskiej drogerii. Dziewczyna otrzymała wymarzone kolczyki w kształcie sowy i ubrała je pospiesznie, po czym rzuciła się na chłopaka dziękując mu serdecznie, a na dworze deszcz nadal lał rzęsistymi kroplani.
Para przygotowała wyśmienita kolację złożona z gotowanego łososi z ziemniakami, zupy pieczarkowej i karpatki na deser. Po deserze zdecydowali się zażyć odrobinę świeżego powietrza. Wyszli na balkon i złapali się barierki. Nia odwróciła się tyłem do morza by pocałować Ricka, gdy nagle coś odciągnęło jego uwagę, spojrzał w innym kierunku. Gdy jego spojrzenie wróciło do Niji dziewczyny już nie było wychylił się przez barierkę i spostrzegł jak wpada w przepaść w morze, pioruny zaczęły walić kiedy jego ukochana wpadała w morska toń.
-Nia nie !!-rozległ się jego krzyk rozpaczy w czarną noc o zaćmionej pełni księżyca. w momencie, gdy czarno włosa, blada na oko siedemnastoletnia dziewczyna, o malinowych ustach, niebieskich oczach i grzywce delikatnie opadającej na czoło. Spadała do Morza Śródziemnego, a fale obijały skalisty klif i dno. Na klifie stał osiemnastoletni Rick szalejący z rozpaczy za odchodzącą.Wyciągał rozpaczliwie ręce ku opadającej dziewczynie, której błękitna sukienka, biały fartuszek na biodrach, czarne trzewiki i cienkie białe rajstopy. Już zdążyła zanurzyć się w lodowatej wodzie. Została jeszcze twarz uśmiechnięta, ręce nie skalane pracą, włosy delikatnie pofalowane do pasa i prostej grzywce delikatnie opadająca na czoło uśmiechniętej dziewczyny. Na sekundę przed zanurzeniem otworzyła oczy i rzekła z cicha tak, że tylko Rick usłyszał.
-Żegnaj Rick nie martw się o mnie-i uśmiechnęła się ostatni raz wpadając w morską toń.
-Nie Nia, nie...!!-krzyknął Rick, a burza rozszalała się na dobre, skulił się i oparł się o barierkę zasnął z żalu nad brzegiem morza rozpaczy.
Tak oto dochodzimy do końcówki naszej historii Nia odeszła specjalnie bądź przypadkiem, a Rick zasnął z wyczerpania z ostatnim jej obrazem w oczach i jej ostatnimi słowami w uszach.
***
Zapraszam do czytania i bardzo, bardzo przepraszam za wszelkiego rodzaju, błędy, czy niedokończone zdania.
Pozdrawiam Limonka ;*
Zapraszam do czytania i bardzo, bardzo przepraszam za wszelkiego rodzaju, błędy, czy niedokończone zdania.
Pozdrawiam Limonka ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz