wtorek, 20 maja 2014

Rozpacz i szczęście Rozdział II "Miłość rozkwita"

 Rozdział II
  ,,Miłość rozkwita"

-Nia- usłyszała dziewczyna, a chwilę później poczuła, że ktoś (czytaj Rick) całuje ja w usta. 
-Hej-powiedziała Nia, otwierając oczy. 
-Wyspałaś się? Bo Misiek na pewno nie zwaliłaś go z łóżka-powiedział Rick i uśmiechnął się. 
-Która godzina?-spytała przeciągając się. 
-Około dziesiątej. 
-Że co?-krzyknęła Nia zrywając się nagle z łóżka.
-Co się stało kobieto?
-Nic. Ja się spóźnię na...-mówiąc to chwyciła ciuchy i zaczęła się ubierać.
-Na co?-spytał Rick idąc za nią.
-Na....Oj nieważne.-powiedziała wpadając do kuchni i biorąc jabłko.
-Więc jak nieważne to o co tyle krzyku?
-Bo ja,ja miałam odebrać prezent dla ciebie z okazji jutrzejszej rocznicy-powiedział i pochmurniała nagle.
-To miała być niespodzianka?
-No-powiedziała Nia, a Rick objął ją.-Przepraszam-rzekła dziewczyna,a oczy jej zapełniły się łzami.
Chłopak uśmiechnął się i pocałował ją.

***

Przez cały dzień para biegała po mieście w poszukiwaniu prezentów,zamówień i innych szczegółów dotyczących tego pamiętnego dnia, a najważniejszym z nich było morze Śródziemne. Bowiem nad tym morzem postanowili stworzyć wspólny związek z zaufanych przyjaciół siać się młodą parą.
Dopiero wieczorem około godziny dwudziestej pierwszej wrócili obolali i obładowani do domu. Pierwszą rzeczą, którą zrobili było padniecie ze zmęczenia na niebieska kanapę w salonie niedaleko małego kominka. 
-Mam dość-powiedział Rick po chwili wytchnienia.
-Ja, też nie mam siły nawet się kłócić, abyś wraz z misiaczkiem spał u siebie.
Zjedli kolację i poszli spać. Jednakże gdy Nia właśnie miała zasnąć.
-Puk, puk-rozległo się do drzwi.
-Nie-krzyknęła.
-Proszę wróciły.
-Kłać się na podłogę.
-Na końcu łóżka-targował się.
-Dobra-uległa i pogrążyła się w śnie, a raczej koszmarze.
-Aaaaaa...-krzyknęła Nia w śnie spadając w czarną przepaść. Spadła pomiędzy kolce, była w ogromnej grocie wszędzie wałęsały się czarne postacie potworów. Ich czerwone ślepia dawały jedyne ,,światło” w grocie. Dziewczyna zaczęła uciekać na oślep. Niestety spostrzegły uciekinierkę i zaraz rzuciły się do kontr ataku.
-Zostawcie mnie ja nie jestem tą której szukacie. Nie-niestety one zamknęły ja w czarnej kuli wody, która same stworzyły. Myślała, że to już koniec. Z trudnością wydała z siebie ostatnie słowa.
-Ne lore soal soulane ler vin carwo lor-gdy jej słowa wybrzmiały obudziła się, był środek nocy Rick spał obok, a przez zasłonięte żaluzje przedostawały się światła latarni.
Dziewczyna odetchnęła czuła się bezpieczna, ale wiedziała to bezpieczeństwo nie potrwa długo. Im dłużej zwleka tym bardziej naraża osoby ważne dla niej na Ziemi.


***
Drugi rozdział nowej serii liczę na pozytywną opinię i pozdrawiam ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz