piątek, 24 października 2014

Dwadzieścia cztery godziny Polog

W roku, którego daty już nikt nie pamięta Dronlandię, ląd na planecie Niebios połączonej ze wszystkimi wymiarami, światami galaktyki. Niebios jest centrum życia ludzi we wszystkich zakątkach wszechświata najechano. Ziemia Dronlandi stanowiąca środek, główna rzekę życia zniszczono, a istity zamieszkujące jej brzegi zgładzono, nielicznych uczyniono niewolnikami, aby służyli nowym władcą świata. Dotychczasowych panów na Niebos pochodzących z rasy navitralli tropiono. Navitralliowei, byli istotami obdarzonymi darami: nieśmiertelności, wizji przyszłości, przeszłości, wiedzy, telepatii, metamorfozy, regeneracji, atrybutów wojennych, uzdrawiających rąk, władzy nad żywiołami. Nie każdy posiadał dar, lecz wszyscy byli piękni, mądrzy i brązowowłosy, ciemnoocy i wysocy. Ci którzy posiadali zdolności mieli włosy płomienne, czarne, ale prawdziwi władcy i osoby wspaniałych, często obdarzone więcej niż jedną mocą byli błękitnoocy i jasnowłosi. Ci byli zaliczani do najpotężniejszych, ale często wiedz i mądrość im powierzone obracały się przeciw całemu ludowi navitalli. Pragnęli oni władzy i wybicia wszystkich pozbawionych darów członków rasy uważając ich za coś gorszego. Dlatego też osoby niezwykłe, które w czasach późniejszego oblężenia mogłyby dużo zdziałać skazywano na śmierć zaraz po osiągnięciu pełnoletności. Matki chowały swe dzieci o jasnej czuprynie, ale na nic się to zdawało, gdy ich natura skażona jakąś nieczystością obejmowała górę. Katowie, którzy wykonywali wyroki często odchodzili po trzech wyrokach nie mogąc oglądać śmierci dzieci.
W czasach smutnych, gdy Dronlandia była uboga w żołnierzy planetę Niebos zaatakowano. Krandorowie podobni do navitralliów zazdrościli im władzy nad wszechświatem, pragnęli zemsty, władzy i posłuchu. Krandorowie piękni, lecz nie tak mądrzy jak navitalliowie, a skóra ich była jasna, włosy czrne lub płomienne za to oczy zawsze czarne jak bezgwiezdna noc. 
Była legenda o pokrewieństwie tych dwóch ras.
Wszech Ojciec, którego mądrość i wiedza nie imały końca miał córkę Navitrallię i syna Kradorowa. Rodzenistwo było obdarzone talentami, które rozwijali. Dobry Ojciec dał każdemu po planecie córce z racji na jej dobroć dał planetę Niebios i uczynił ją centrum swego królestwa, a syn miał jako najmłodszy z rodu panować nad Kredonem. Syn był oburzony, albowiem to on był męskim potomkiem, który powinien otrzymać Wszech Królestwo. Córka nie chciała oddać mu tronu. Między rodzeństwem wynikł spór. Wszech Ojciec nie wiedząc o myślach Navitralli dał jej władzę, a syna wygnał na Kredon, który stał się twierdzą zranionego księcia. Po wieli latach przyszła pani odwiedziła brata w jego więzieniu, był przeklęty za chciwość i nie mógł opuścić planety dopóki ród, który dał początek rasie navitralliów nie zacznie toczyć wojen domowych. Kradorow założył własny ród i wytknął siostrze równą niegodność. Gdy Ojciec dowiedział się o tym uczynku przeklną jej krainę mówiąc "W twoim rodzie nie dojdzie do porozumienia, a ci, którzy są najpotężniejsi będą u progu pełnoletności źli i podli". Gdy Navitrallia usłyszała klątwę uciekła i ukryła się w nicości. Jej brat cieszył się z przekleństwa siostry, albowiem uważał, że po jej stronie stało uziemienie go na planecie.
Klątwa zaczęła się wypełniać jednak syn Wszech Ojca nigdy nie opuścił swojej planety to na niej popadł w nicość, a dzień po jego śmierci ród Kradorów uwolnił się i poprzysiągł zemstę niavitrallą.

***
Przepraszam za tak duży odstęp, ale mój komputer padł. Jest to notka, której termin wybrała Nyrim jako swoją połowiczną wygraną w konkursie. Notka powinna zostać opublikowana tydzień temu, ale według mojego szanownego laptopa było inaczej i postanowił się zepsuć.
Liczę, że się wam spodoba. Czekam na komentarze. 
To prolog do nowej serii nic więcej nie umiem o niej napisać, aby nie spoilerować.
Miłego czytania Limonka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz