Przyjaźń,
czy...
Eresme
Eresme
i Aerandir siedzieli nad brzegiem strumienia kilka godzin w
milczeniu.
-Jak
się tu znalazłeś?-spytała nagle Eresme, gdy ruszyli w drogę
powrotną.
-Wiesz,
ja..-spuścił wzrok, po czym podjął znów. -Wraz z rodzicami
uciekaliśmy do przystani. Niestety po drodze napotkaliśmy
trudności. Moją matkę i Ojca pojmali i zabili orkowie, a ja
schowany przez rodziców ocaliłem życie. Nienawidzę orków zabili
mi jedyną rodzinę. Uciekłem do lasów i kryłem się w jego
głębiach z dala od ludzi, elfów, krasnoludów i innych stworzeń
chodzących po tej ziemi.-zakończył swoją opowieść. Eresme
zamyśliła się i nic nie odpowiedziała. Wyszli do chatki na
drzewie i zjedli kolację. Zbliżał się bowiem wieczór, a
następnego dnia planowali wstać o świcie i ruszyć ku Ithilien,
gdzie elfka spodziewała się móc zatrzymać i zaczerpnąć
informacji oraz uzyskać współczucie Eowiny i Faramira. Ciężko
było in się rozstać, ale żadne z nich się do tego nie chciało
przyznać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz