Spóściłam głowę i zabrałam się do robienia notatek z lekcji. Zajęcia trwające czterdzieści pięć minut, ciągnęły się w nieskończoność.
Mając mętlik czekałam na dzwonek. W końcu po obfitym wyczekiwaniu zadzwonił dzwonek. Wstałam i wybiegłam z sali. Nieoglądając się dotarłam do biblioteki. Schowałam się za naj dalszym regałem schowałam twarz w kolanach. Po kilku minutach takiego płaczu poczułam czyjąś obecność. To "Coś" podeszło do mnie i przytuliło mnie. Nie zwarzając kto to oparłam sięna "Tym" ramieniu. Było ciepłe, trochę mokre od moich łez.
Podniosłam głowę i zobaczyłam Go. Ujrzałam Tego, z którym czytałam książki, chowałam się przed wożnymi, uczyłam się i jadłam czekoladę.
Spostrzegłam tego, z którym się pokłuciłam, Tego, którego kochając nie nawidziłam. Sojrzał na mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy i nagle bez wstępu przytulił mnie. Wtuliłam się w te ramiona, które tak kochałam.
Poczułam jak bije Jego serce. Jak jego oddech owiewam moje włosy. Podniosłam oczy o spojrzałam na Niego. Otarł Mi łzy. Uśmiechnęłam się, a po chwili znów zalałam się łzami.
Przypomniałam sobie nasze wspólne chwile i nasze rozstanie. Nie mogłam bez niego żyć. Był miłością mojego życia. On był tym jedynym.
Spojrzał w moje błękitne oczy i pocałował mnie. Moje serce zabiło. Dopiero teraz poczułam się szczęśliwa, bo On był blisko, bo On mnie kochał.
Gdy skończył, spojrzałam i pocałowałam go. Z innym to by miebyło to samo, ponieważ On był tym jedynym.
-Kocham Cię-szepnął mi do ucha i pocałował mnie w policzek. Odwzajemniłam czułość i oboje cieszyliśmy się obecnością drugiej części siebie.
-Nie mogę bez Ciebie żyżć-szepnął i złożył pocałunek na moich ustach.
***
Oto coś co jest historią o miłości. Mam jakąś mnię, ale cóż trzeba korzystać z weny puki trwa, niestety maleje z każdym dniem, czekam, aż znowu będę mogła pisać trzy dość długie posty dziennnie.
Jeśli mnuszę przeżyć mini załamanie to nie jestem pewna czu już się da ^^.
Dedykuję notkę wszystkim nieszczęśliwie zakochanym jak ja ^^.
Liczę na obfite komentarze i życzę miłego czytania.
Pozdrawiam Limonka^^
Takie smutne... :C Znaczy się smutkiem napawa mnie nieszczęśliwie zakochana Limonka, a nie ta przesłodziaszna notka. :3 Fajne, naprawdę fajne. ^^ Pozdrawiam i życzę duuuźo weny~ :D
OdpowiedzUsuńLimonko może pojawi sie ktoś inny ….nieszczęśliwie zakochanym niewarto byc dłuzej niż tydzień:) rozejrzyj się może ktoś spoglada na Ciebie i nie ma odwagi podejsc do Ciebie ośmiel go swoim uśmiechem ...
OdpowiedzUsuń