piątek, 21 marca 2014

Historia miłości bez końca

Zadzwonił telefon.
-Halo?-odebrałam.
-Cześć Anna-usłyszałam jego głos, był to mój przyjaciel.
-Cześć. Co się stało?-spytałam.
-Musisz uciekać!-powiedział pospiesznie.-Zaraz.....Aaaa-nieskończył, nie wiem co się stało, ale usłyszałam, jak krzyczy z bólu.- Pośpiesz się, uciekaj będę czekał o siódmej przy BigBenie, jeśli mnie tam nie będzie uciekaj do Francji.-mówił szybko.- Weż zapasowe pistolety.-dodał jeszcze i odłożył słuchawkę. Niewiedziałam co się stało, ale byłam pewna, że muszę uciec. Była szósta, ubrałam się i wyciągnęłam rewolwery. Wybiegłam z domu. Ulice Londynu, byłu puste, przepraszam były usłane ludzkimi trupami, dzieci, dorosłych i osób starszych.
-Naziści-pomyślałam. Ruszyłam rozglądając się czujnie. Dotarłam na umówione miejsce, niebyło Go. Znalazłam kartkę zaszyfrowaną naszym alfabetem z podstawówki. Przeczytałam ją błyskawicznie i schowałam na sercu. Były to ostatnie słowa spisane przez niego, a brzmiały tak:
 Anno nie czekaj na mnie. Uciekaj do Francji, tam będziesz bezpieczna. Odnajdzie cię tam mój wójek Francis. Zaopiekuje się tobą. Pospiesz się  naziści cię ścigają. Zawsze cię kochałem.

Peter.            
Niemogłam opuścić Anglii bez Niego. Wyciągnęłam pistolet i ruszyłam go szukać.
Znalazłam go po godzinie, leżał w środku miasta, a jego nogi były przygniecione samochodem.
-Anna?-zdziwił się i rozejżał pospiesznie. Zbliżyłam się do Niego.
-Peter. Co oni ci zrobili?-próbowałam pomóc mu osfobidzić nogi.
-Nic. Uciekaj, proszę-błagał.
-Nie zostawię cię.-rzekłam, ale wtedy rozpoczęło się piekło. Niaziści rozpoczęli drugą fazę mordu. Znaleźli nas, w porę zaczęliśmy strzekać. Walka była krótka i zacięta.
Nagle, gdy było po wszystkim Peter powiedział:
-Cieszę się, że mogę zginąć z tobą.-powiedział mój przyjaciel, kiedy oboje leżeliśmy wyczerpani. On był rozkrwawiony. Ja prawie niedraśnięta ledwie cała w ranach leżałam obok. 
-Nie zginiesz.-rzekłam podnosząc się z trudem.
-Kocham cię, zawsze cię kochałem-oświadczył i wyzionął ducha. Byłam sama pośród zniszczonych ulic Londynu, sama czekałam na śmierć.
Trzecia partia nazistów oninęła mnie, a ja byłam na skraju załamania i śmierci.
Objęłam go i leżałam tak długie godziny, aż zasnęłam. Obudziłam się w szpitalu. Anglicy zabtali mnie. Dopytywałam się o Peter.
-Ten mężczyzna przy tobie zginął-powiedzieli mi.
Przez długie lata nie mogłam się otrząsnąć, że On mnie opuścił.
Do końca życia chodziłam w czerni. Założyłam własną rodzinę, dożyłam spokojnej starości, ale dopiero przy śmierci poczułam się szcęśliwa, bo mogłam być z Nim. Człowiekiem, którego kochałam. Przyszedł po mnie i razem odeszliśmy w światłości

1 komentarz:

  1. Ooooł... ^^ Słodkie... :3
    Bardzo fajne. Naprawdę mi się podobało. :D Czekam na dzieje Noteviddi i życzę weny! ^^

    OdpowiedzUsuń