Pościg
Erucolindo
Eruolindo,
Vinyamoiel, Legolas i ich straż przboczna wyruszyli w podróż z
Rivendell do Gondoru. Z tamtąd dotarły do nich wieści o ich córce
i siostrze. Jechali długimi dniami, a każdy z nich zlawał
się, Erucolindo niepotrafił zliczyć dni, nocy, godzin, minut ani
sekund. W końcu dotarli do miejsca gdzie Eresme spotkała Aerandira
i skąd uciekli na dzwięk ich kopyt.
-Nie
ma jej.-powiedział Erucolindo gdy stanoł na miejscu, gdzie spotkała
się para elfów.
-Przykro
mi synku.-rzekła Vin, która straciła już nadzieję odkąd
usłyszała, że jej jedyna córka uciekła do Mordoru.
-Choć
Erucolindo-powiedział mu ojciec.
-Nie
ja nie mogę bez niej życ my jesteśmy jednościa. Jeśli
jej nie znajdę lub jeśli zginie to mnie też to czeka.-rzekł i
opadł na kolana.
Eresme
Eresme
ocknęła się nagle i zaczęła krzyczeć nie swoim głosem lecz
głosem Erucolindo.
-Umieram,
umrę bez niej...-Aerandir zerwał się na równe nogi spostrzegł
klęczącą Eresme łapiącą się nie chceanie za gardło dusząc
się własnymi rękami nie z własnej winy. Tak samo wyglądał
Erucilindo. W pewnym momęcie stało się coś dziwnego,
gdy Aerandir dotknął Eresme, Ona przeniosła sie razem z Erucolindo
w miejsce nieznane temu światu. Aerandir, Vin i Legolas
pojawili się w miejscu narodzin bliźniąt. Czekali na jakiś znak.
Eresme
i Erucolindo
Eresme
i Erucolindo byli wpół żywi dosłownie. Staj na progu
śmierci. Przed Nimi ukazała sie Nindë.
-Jedno
z was może przeżyć-powiedziała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz