Noteviddia
zeskoczywszy z dachu altany pobiegła do kuchni. Postanowiła pójsc
na drugą zmianę, aby zapomnieć o problematycznym balu.
-Dzień
dobry Rose.-powiedziała do głównej, sędziwej kucharki.
-Dzień
dobry panienko.-odpowiedziała życzliwie.- Kto by pomyślał, że
jeszcze kilka set lat temu mówiłam tak do twej babci przyszłej
Królowej Vinyamoiel żony Legolasa spadkobiercy Thranduilla.-mówiła
uśmiechając się.
-Nie
musisz tak oficjalnie starczyło tylko Vinyamoiel, albo samo
Vin.-rozległ się głos w progu. W drzwiach stali Vinyamoiek i
Legolas.
-Babciu!!!
Dziadku!!!- krzyknęła Noteviddia ze szczęścia rzucając się w
ich ramiona. Dziadkowie, Pra Dziadkowie, Ciocie i Wojkowie
oraz Ojciec, słowem wszyscy, którzy nie byli jej matką, byli
dla niej autorytetem. Elfka bardzo tęskniła do miłości matki,
choc została dobrze wychowana to brakowało jej matki. Czuła się
odtrącona. Często zastanawiała sie co jej
matkę wstrzymuje od opowiadania o przeszłości i
powrotowi do Mrocznej Puszczy. Żadko się spotykały, ale nic
niezmieniało tego, że ją kocha.
-Co
jest moja droga.-powiedziała Vin.
-Wszystko
w porządku zabierzecie mnie do Mrocznej Puszczy? Chcę zobaczyć
miejsca mamy i jej komnaty, chcę się o niej czegoś
dowiedzieć-spytała. Vinyamoiel i Legolas spojrzeli po sobie.
-Niech
będzie-powiedzieli.-Nazajutrz wyruszamy, spakuj tylko
najpotrzebniejsze rzeczy.-dodali.
-Mogli
by ze mną pojechać moi przyjaciele?-spytała na koniec.
-Tak-od
parli pospiesznie, wychodząc z sali.
Następnego
dnia Vinyamoiel, Legolas, Noteviddia, Kili i Silis wyruszyli do
ojczystej krainy matki elfki. Młodzi jechali w osobnym powozie.
-Dzięki,
że nas ze sobą wziełaś.-powiedział Kili, gdy byli prawie
na miejscu.
-Bez
was to by nie było to samo-rzekła Noteviddia.
Jechali
dość szybko tak więc u bram Leśnego Dworu stanęli późnym
popołudniem.
Cała
trójka młodych elfów zjadła wyśmienitą kolację po czym poszła
się położyć, bo byli zmęczeni po podróży. Niestety Noteviddia
nie czuła się zmęczona, więc zamiast spać postanowiła wraz z
Kilem poszperać po piwnicach i starych pismach o życiu w tej
kwaterze, ze czasów jej matki. Poszła więc do pokoju chłopaka i
obudziwszy go razem pobiegli do starych bibliotek i na poszukiwania
spisów konicznych.
-Masz
coś?-spytała Viddia po około trzech godzinach czytania i
studiowania.
-Nie.
Nic o twojej matce-powiedział.
-Cóż-westchnęła.-Może
tam będzie.-powiedziała podchodząc do gróbej księgi opatrzonej
napisem: "Dynastia Thranduilla"
-Może?-rzekł
elf siadając na podłodze obok. Po jakimś czasie przeglądania
kartek, Noteviddia trafiła na stronę z rodem jej matki, na którym
była., więc było to spisywane stosunkowo niedawno.
-Patrz
to Legolas..., a to Vinyamoiel, a tu moja mama i...-Viddi zabrakło
słów obok jej mamy na drzewie widniało imię "Erucolindo"
z postawionym krzyżykiem.
-Przykro
mi-powiedział Kili i objął ją ramieniem.-Tylko czemu nigdy nie
mówiłaś, że twoja mama miała brata?-spytał.
-Bo
ja sama nie wiedziałam.-powiedział i spojrzała mu w oczy. Schowała
głowę w kolanach i oparła sie o przyjaciela. Zawsze mogła na
niego liczyć tak samo jak na innych, oprócz Eresme.
-Czemu
Ona mi nie powiedział?-powtarzał to pytanie kilkanaście razy przez
łzy.
-Nie
wiem-odpowiadał z każdym razem Kili, mocniej tuląc elfkę.
-Już
wiem, czemu nie chciała tu mieszkać.-rzekła ocierając łzy.-Bo
nie chciała, bym się o NIM dowiedziała.-z wściekłością
wybiegła z pomieszczenia, elf pobiegł za nią.
-Poczekaj!-krzyczał,
za dziewczyną. Niestety była zdecydowana pojechać do matki i żądać
wyjaśnień.
***
Bardzo przepraszam, że wczoraj posta nie było, ale miałam mało czasu i mało weny więc proszę o zrozumienie. Liczę, że dzisiejszy post moze zrównoważyć wczorajszą opsówkę. Życzę miłego czytania i dzękuję za komentarze
Limonka ^.^
Hue, hue... ^^ Kili i Viddia! :D Para jak się patrzy! :3
OdpowiedzUsuńFajny rozdział, zaiste. ^^ Chociaż zabrakło mi Nialla, ale wiesz, że ja go UWIELBIAM. *q* Z niecierpliwością czekam na więcej, pozdrawiam i życzę weny~ :*