czwartek, 10 kwietnia 2014

Dzieje Noteviddi Rozdział V "Zrozumiałam"

Noteviddia wstała, była gotowa na nowy dzień i nowe wyzwania. Gdy się ubrała zeszła na śniadanie tam przy stole czekali już przyodziani w czerń Vinyamoiel, Legolas, Thranduil i cały w bliznach Kili.
-Czekaliśmy na ciebie panienko-powiedział Thranduil, gdy uśmiechnięta Viddia zasiadła obok Kila.
-Czy coś się stało szlachetny panie?-spytała patrząc na króla.
-Tak otóż...-zaczął i schylił głowę. Kili spojrzał jej w oczy i już wiedziała co się stało.
-Nie, to niemożliwe!!!-wrzasnęła wstając natychmiast jak by ktoś z procy strzelił.
-Tak twój ojciec i matka nie żyją-powiedział Legolas, a Vinyamoiel zapłakała i odeszła od stołu.
-Co moja matka...?-opadła na krzesło, a w sali zaległa cisza. Dopiero powrót Vin sprawił, że elfka przemówiła jakby ją olśniło.
-Jest szczęśliwa-wyszeptała, a wszyscy na nią spojrzeli. Viddia siedziała nieprzytomnie w krześle i wydawało jej się, że go widzi. Tak za nimi w oknie stał Erucolindo uśmiechał się do niej. Odwzajemniła uśmiech. Po jego lewej stronie pojawiła się Nindë, a po prawej jego stronie pojawili się jej rodzice matka i ojciec. Mama szepnęła:
-Przepraszam- rozpłynęła się, a oczy Viddi napełniły się łzami. Właśnie teraz do niej doszło kogo straciła.
-Mogę z nią porozmawiać?-spytała.
-Z kim?-zdziwili się wszyscy.
-Z moją mamą-powiedziała i wskazała na miejsce gdzie jeszcze przed sekundą stała świetlista czwórka. Uśmiechnęła się. Zrozumiała, że ją kocha i jej odejście było potrzebne, bo bez tego nie była by szczęśliwa.
-Raczej nie-rzekł król puszczy.
-Nie szkodzi. Ona znajdzie sposób.-umilkła i z uśmiechem zjadła śniadanie.
Następnie pojechała do Elronda, aby zasięgnąć rady w sprawie kontaktu z bliźniętami.
-O ile mi wiadomo nie można ich nawet zobaczyć, ale skoro je widzisz to podczas każdego widzenia możesz rozmawiać tak długo oni zechcą.-wyjaśnił Lord, gdy szli pomiędzy starymi zwojami.
-Dziękuję ci panie-rzekła odchodząc do Puszczy.
-Księżniczko, Pani-zagadnął ją Kili. Stał przed nią już obandażowany, ale wciąż najwyraźniej w złym stanie.
-Tak?-spytała z nadzieją.
-Odkryto ciekawe fakty, znaczy ja, je odkryłem i chciałem ci je pokazać.-powiedział i zaprowadził ją do sypialni rodziców. Była tam tylko raz, a gdy tam wtargnęła po raz pierwszy ostatni raz widziała rodziców.
-Dobrze, chodźmy-powiedziała, a w jej głosie zabrzmiał smutek.
Kiedy weszli do komnaty podłoga była we krwi, a na niej leżał długi żelazny miecz z czerwonym rubinem na klindze.
-Co tu się stało-spytała elfa.
-Twoja matka-odpowiedział krótko.
-Co to jest?- wskazał na notatnik wystający spod poduszki ojca.
-To jego notatnik dotyczył ciebie i Eresme.-rzekł i podał jej przedmiot.
Przewróciła na pierwsze kartki.
Pierwsza próba zakończona niepowodzeniem.
Ile to może jeszcze trwać? Kocham ją. To jej pierwsze podejście odkąd jesteśmy małżeństwem.
Elfka przewróciła jeszcze kilka kartek.
Znowu się powtarza. Mam nadzieję, że się opamięta, bo właśnie ustaliliśmy, że chcemy mieć dziecko.
Kolejne kartki splamione krwią.
-To on próbowała popełnić samobójstwo?-spytała, gdy przejrzała cały notes.
-Tak, to jest jej-podał jej jeszcze bardziej poplamiony krwią kartki ledwie trzymający się kupy.
Pierwszy wpis.
Zginął, zostawił mnie. Aerandir jest kochany, ale bez niego nie mogę żyć, a świadomość, że oddał za mnie życie jeszcze bardziej mnie dobij. Niestety jestem nie do zamordowania. Już próbowałam, ale będę trwać. Takie moje przekleństwo : „Gdy inni przeminą lub polegną w boju ja będę trwać. Kidy ten świat przestanie istnieć ja będę trwać. Będę trwać tak długo jak długo on, a dusze nie przemijają”.
Przewróciła na ostatni i aż zamarła. Powoli zaczęła czytać tekst napisany jej krwią.
Zaniechałam tej próby od narodzin Noteviddi . Jeśli teraz się nie uda to pogodzę się z losem wiecznie żyjącego ciała.
Udało się w końcu czuję ból. Widzę go Erucolindo do mnie biegnie. Mówi mi, że: ”Teraz ona jest wieczna. Mam nadzieję, że nie zwariuje, ale ciebie już zabieram i będziesz szczęśliwa.” Przekażcie te słowa mojej córce, ona je zrozumie i będzie szczęśliwie trwać. Przepraszam ją z to, że nie jestem dobrą matką. Chcę, aby wiedziała, że ją kocham.
-Współczuję- Kili objął ją ramieniem.
-Nie teraz jest już dobrze. Nareszcie mogę oddychać, bo moja matka jest szczęśliwa.


***
Oto kolejny rozdział Noteviddi przepraszam, że tak długo jej nie było.  Jednak ja mam coś do tworzenia tej serii przy muzycze oto link do nie dołującej piosenki dzięku, której powstał ten post Piosenka
Proszę o wyrozumiałość jakby jutro nie było posta, bo jadę na konkurs od świtu do nie wiedomej. 
Liczę na pozytywną opinię.
Całusy Limonka ;*

2 komentarze:

  1. Nareszcie! Doczekałam się~! :3
    Kocham cię normalnie za tę serię~ <3 Cudnie ci wyszedł ten rozdział. :> Mam nadzieję na więcej takich. ^^
    Życzę duuużo weny i pozdrawiam~ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że kogoś interesuje to opowiadanie.
      Pozdrawiam Limonka ;*

      Usuń