piątek, 11 kwietnia 2014

Historia smutnej miłości

Roztańczona wpadłam na niego.
-Hej-powiedziałam podnosząc się z jego ramion.
-Cześć-obdażył mnie przyjaznym uśmiechem.
-Przepraszam-szepnęłam.
-Nie ma za co.-uśmiechnął się jeszcze szerzej.- Gdybyś na mnie nie wpadała, to nie miał bym takiego refleksu-pocałowałam go w policzek i pobiegłam dalej. Patrzył za mną jeszcze chwilę, po czym ruszył w swoja stronę.
-Powodzenia!-krzyknęłam na niego jeszcze, bo przecież dziś był jego wielki dzień
-Dzięki-machnął ręką i poszedł się przebrać.
-Hej-rzekłam wpadając na grupkę naszych znajomych.-Życzyłam mu już powodzenia.
-Na pewno da radę.-uśmiechnął się do mnie czarnowłosy, po czym dodał.-Chodźcie musimy się przebrać.
Wraz z rudowłosą ruszyłyśmy na trybuny. Zapowiadał się wspaniały mecz.
I rzeczywiście taki był. Nasi wygrali. Oni szaleli z radości. Uśmiechałam się do niego nieśmiało, aż podeszła ona. Stanęła przed nim i pocałowała go. Serce mi pękło. On przyssał się do niej. Nie byliśmy parą, ale myślałam, że coś nas łączy. Wybiegłam z przyjęcia i wpadłam do swojej sypialni. Było ciemno. Z dołu  dochodziły krzyki, ale ja płakałam. To co zrobił było straszne, a ja nie mogłam się przyznać, że go kocham.

***
Taki o one-shocik dla.... nie mnie. Dla wszystkich czytających Hogwarta.
Buziaczki dla wszystkich Limonka ;*

1 komentarz:

  1. Dla mnie~! ^^ Bo ja czytam Hogwarta! Na bieżąco! xD
    Dzięki ci, za to. :3 Naprawdę fajne. :> Oby więcej takich notek~ :D
    Życzę duuużo weny i pozdrawiam! :3

    OdpowiedzUsuń