środa, 23 lipca 2014

Dzieje Noteviddi Rozdział IX "Uzdrowiony"

Noteviddia patrzyła przerażona jak raj zamienił się w piekło. Elfka przełknąwszy ślinę i wziąwszy oddech powoli spojrzała na Życie.
-Czemu to robisz?-spytała, a On niezwykle ostrożnie przekręcił głowę w jej stronę. Viddi zabrakło tleny. Druga połowa twarzy jej towarzysza była czerwona i posiadała oko węża, a gdy zaczął mówić jego słowa przypominały syk węża. Postawiwszy krok w tył oczy brunetki spoglądały to na bielejącą nadzieję to na przerażającą twarz.
-Dlatego!-wrzasnął i wspawał bielejącą ręką na straszne pół.
-Ja...Nie rozumiem- szepnęła.
-Jasne, że nie w końcu nie jesteś tym co ja!-krzyczał strasznym tonem.-Pozwolę sobie opowiedzieć ci moją historię.-jego wężowy głos wzdrygnął brązowooką. Delikatnie, aby go nie urazić skinęła głową.
-Na początku mego istnienia-zaczerpnął powietrza i usiadł pokazując tylko cudownie przystojną część blondyna o błękitnym spojrzeniu.-Niegdyś byliśmy wspaniałymi dziećmi Ja, moja siostra Śmierć i mój brat Życie.-Viddia przestawszy krążyć wzrokiem skupiła się na jego błękitnym oku wpatrzonym w czarną spaloną ziemie.-Żyliśmy razem w raju tym, który jeszcze przed chwilą tu był-wskazał na wodospady law i rozpaloną do czerwoności ziemię.-Nie liczyło się dla nas to, jak bardzo się różniliśmy. Ja byłem po jednej stronie cudownym blondynem o błękitnych oczach, a po drugiej czerwonokim wężem-zamknął oczy jakby szukał w myślach czegoś bardzo istotnego, czegoś co już od dawien dawna nie miał szans oglądać.-Śmierć czarnowłosa jasna wtedy przypominała dziewczynkę, ale od zawsze potrafiła zabić wszytko lecz była w tym łaskawa. Zabijała tylko tych, którzy błagali o śmierć lub byli dostatecznie starzy i mówili iż to już ich czas. Nie dawała Śmierci satysfakcja iż umarła niewinna osoba. Życie najpiękniejszy ze wszystkich istot co dzień dawał wybór i błagał aby każdy został po tej stronie szczęścia. Ja- uniósł głowę, a jego piękne włosy owiał gorący żar.-Miałem różnie, czasem śmierć mnie cieszyła czasem płakałem prawdziwie i błagałem, aby wszystko było inaczej.-z jego błękitnego oka popłynęła łza.-Pewnego dnia wpadłem w szał i spaliłem całą krainę. Wtedy Życie i Śmierć odeszli ratując większość mieszkańców, abym nie mógł zniszczyć więcej krain połączyli swe dary i zamknęli mnie tu. Gdy doszedłem do siebie i zobaczyłem co uczyniłem chciałem ich przeprosić i błagać o wybaczenie, ale było za późno odeszli, a ja pogrążony w rozpaczy stwarzał raj, aby się łudzić, że tu są, że nigdy nie odeszli, ale gdy dopada mnie szał i samotność na nowo widzę jak odchodzą i jak palę cały mój raj.- schylił głowę, a z jego oczu popłynęły łzy. Noteviddia nie wiedząc co zrobić stała tak samo jak przedtem, ale nie umiała powstrzymać łez, które były naturalną rzeczą.
Gdy po chwili jej towarzysz o dwóch twarzach doszedł do siebie, otarł łzy spojrzał na nią z błaganiem w oku kolory nieba i rzekł.
-Przebaczysz mi?-pytanie zbiło ją z tropu.. Delikatnie kiwnęła.-Mówiąc, że nie musisz wybierać pomiędzy moim rodzeństwem pomyślałem, że możesz mnie uratować od tego losy-wskazał na czerwoną łuskowatą część twarzy.-To przekleństwo...-nie skończył, bo coś się zakotłowało w jego brzuchu, a potem w gardle. -Uciekaj do innego świata!-krzyknął błagalnie, wskazując na białą plamę.-Puki jest jeszcze czas-dokończył to szeptem, a następnie wydał z siebie głośny okrzyk bólu. Elfka zerwała się na równe nogi i rozpoczęła ucieczkę.
Skoczywszy z wysokiej skały, na której stała wraz z pół blondynem podążała ku nadziei. Za sobą słyszała krzyki wewnętrznej walki. Nie zatrzymując się biegła ile sił w jej długich elfich nogach. Nagle z góry, na której toczyła się rozmowa wytrysnął ogień. Góra zmieniła się w wulkan, a w jego wybuchającym ogniu ukazał się przeobrażony w czerwoną poczwarę z najgorszych koszmarów brat Życia i Śmierci. Tuż koło Viddi spadały płonące kamienie. Brunetka przyspieszywszy bieg do granic swoich możliwości uciekała przed płonącymi pociskami, popiołem, dymem, ogniem i śmiercią.
Nie wiedziała ile to trwało, ale dotarła do białej plamy. Okazało się, iż był to tunel nakryty jakby delikatną śnieżno białą pajęczyną. Obejrzawszy się po raz ostatni na niegdyś piękny raj, a teraz pokrytą gruzami, pyłem, popiołem, ogniem i wodospadami lawy krainę na szczycie ostatniej ujrzanej eksplozji spostrzegła przemianę z czerwonookiej kreatury przypominającej człowieka pokrytego krwistymi łuskami wyłonił się błękitnooki blondyn o delikatnej jasnej skórze. Spadał do otchłani stworzonego przez swoje drugie ja krateru.
Chwilę przed tym jak spadł w bezwyjściowy dół otworzył oczy uśmiechnął się i szepnął tak, iż Viddia usłyszała jego głos jako ciepły letni wiatr szumiący w trawie nad rzeką.
-Dziękuję, że pozwoliłaś mi stać się sobą na chwilę przed tym jak skonam.-rzekł i skonał.
W momencie gdy znikł wszystko, całe zniszczenie zmieniło się w raj, biała pajęczyna znikła, a na miejscu, gdzie skonał ten, który odkrył swoje ja w chwili śmierci stało wielkie białe drzewo, kwitnące złocisto-słonecznymi kwiatami.
Brunetka spoglądnąwszy na drzewo ostatni raz przeszła prze tunel wiedząc, że to miejsce niebawem stanie się zaludnionym rajem sprzed dawnych lat. Zamieszka w nim trójka rodzeństwa, która będzie harmonią. Będzie to dwóch mężczyzn obaj cudownie piękni blondyni niosący pomoc i siostra o czarnych włosach, która będzie robić to co jej bracia. Nigdy nie stracą kontroli, a ich kraina będzie rajem z którego nie będzie ucieczki, chyba, że ktoś zapragnie trudów. Wtedy znajdzie się Śródziemiu krainie niezwykłych ludzi i zdarzeń.

*
Oto kolejny rozdział Noteviddi. Bardzo przepraszam, że notka jest tak krótka, ale mam nadzieję, że Eriss dla której jest ta notka nie zje mnie za tak krótki rozdział. Postanowiłam też dać ankietę dotyczącą końca tej serii, ponieważ zbytnio kończą mi się pomysły, a nie chcę, aby seria była naciągana. Liczę na czynny udział w ankiecie. Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami.

Pozdrawiam wszystkich, którzy kiedykolwiek postawili tu wyświetlenie Limonka =^.^=

3 komentarze:

  1. Dziękuję za dedykację! Faktycznie, mogłabym Ci coś zrobić za to, że taki krótki rozdział, ale wolę się nacieszyć kolejnymi notkami ;) No właśnie,ale to za chwilę.
    Kiedy czytam to opowiadanie, czuję się, jakbym przenosiła się w taki magiczny świat ;) naprawdę ciekawie to opisałaś. blondyni, wszędzie blondyni :) hah. Dramatyczna końcówka, chyba wczułam się jeszcze bardziej. To jest to właśnie -> Nie wiem, jak cię przekonać, żebyś nie kończyła, chociaż czytam opowiadanie od niedawna. W każdym razie przemyśl tę decyzję.
    Dziękuję za piękny komentarz u mnie.
    Pozdrawiam,
    Eriss :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że skoro tak ładnie prosisz to się zawezmę i nie skończę serii. Ale kolejny post może być dopiero w przyszłym tygodniu lub w niedzielę.
      Cieszę się, że ci się podoba.
      Pozdrawiam, Limonka :)

      Usuń
  2. Pierwszy raz nie jestem pierwsza... :0 Eriss, jestem z ciebie dumna xD
    I z Ciebie, Limonko, też, bo naprawdę ładnie to opisałaś, tak jak moja poprzedniczka napisała~ ^^ Aha... I jak bardzo chcesz skończyć serię, to zacznij potem nową. xD
    Życzę mnóstwa weny i pozdrawiam~ <3

    OdpowiedzUsuń