Noteviddia
patrzyła przerażona jak raj zamienił się w piekło. Elfka
przełknąwszy ślinę i wziąwszy oddech powoli spojrzała na Życie.
-Czemu
to robisz?-spytała, a On niezwykle ostrożnie przekręcił głowę w
jej stronę. Viddi zabrakło tleny. Druga połowa twarzy jej
towarzysza była czerwona i posiadała oko węża, a gdy zaczął
mówić jego słowa przypominały syk węża. Postawiwszy krok w tył
oczy brunetki spoglądały to na bielejącą nadzieję to na
przerażającą twarz.
-Dlatego!-wrzasnął
i wspawał bielejącą ręką na straszne pół.
-Ja...Nie
rozumiem- szepnęła.
-Jasne,
że nie w końcu nie jesteś tym co ja!-krzyczał strasznym
tonem.-Pozwolę sobie opowiedzieć ci moją historię.-jego wężowy
głos wzdrygnął brązowooką. Delikatnie, aby go nie urazić
skinęła głową.
-Na
początku mego istnienia-zaczerpnął powietrza i usiadł pokazując
tylko cudownie przystojną część blondyna o błękitnym
spojrzeniu.-Niegdyś byliśmy wspaniałymi dziećmi Ja, moja siostra
Śmierć i mój brat Życie.-Viddia przestawszy krążyć wzrokiem
skupiła się na jego błękitnym oku wpatrzonym w czarną spaloną
ziemie.-Żyliśmy razem w raju tym, który jeszcze przed chwilą tu
był-wskazał na wodospady law i rozpaloną do czerwoności
ziemię.-Nie liczyło się dla nas to, jak bardzo się różniliśmy.
Ja byłem po jednej stronie cudownym blondynem o błękitnych oczach,
a po drugiej czerwonokim wężem-zamknął oczy jakby szukał w
myślach czegoś bardzo istotnego, czegoś co już od dawien dawna
nie miał szans oglądać.-Śmierć czarnowłosa jasna wtedy
przypominała dziewczynkę, ale od zawsze potrafiła zabić wszytko
lecz była w tym łaskawa. Zabijała tylko tych, którzy błagali o
śmierć lub byli dostatecznie starzy i mówili iż to już ich czas.
Nie dawała Śmierci satysfakcja iż umarła niewinna osoba. Życie
najpiękniejszy ze wszystkich istot co dzień dawał wybór i błagał
aby każdy został po tej stronie szczęścia. Ja- uniósł głowę,
a jego piękne włosy owiał gorący żar.-Miałem różnie, czasem
śmierć mnie cieszyła czasem płakałem prawdziwie i błagałem,
aby wszystko było inaczej.-z jego błękitnego oka popłynęła
łza.-Pewnego dnia wpadłem w szał i spaliłem całą krainę. Wtedy
Życie i Śmierć odeszli ratując większość mieszkańców, abym
nie mógł zniszczyć więcej krain połączyli swe dary i zamknęli
mnie tu. Gdy doszedłem do siebie i zobaczyłem co uczyniłem
chciałem ich przeprosić i błagać o wybaczenie, ale było za późno
odeszli, a ja pogrążony w rozpaczy stwarzał raj, aby się łudzić,
że tu są, że nigdy nie odeszli, ale gdy dopada mnie szał i
samotność na nowo widzę jak odchodzą i jak palę cały mój raj.-
schylił głowę, a z jego oczu popłynęły łzy. Noteviddia nie
wiedząc co zrobić stała tak samo jak przedtem, ale nie umiała
powstrzymać łez, które były naturalną rzeczą.
Gdy
po chwili jej towarzysz o dwóch twarzach doszedł do siebie, otarł
łzy spojrzał na nią z błaganiem w oku kolory nieba i rzekł.
-Przebaczysz
mi?-pytanie zbiło ją z tropu.. Delikatnie kiwnęła.-Mówiąc, że
nie musisz wybierać pomiędzy moim rodzeństwem pomyślałem, że
możesz mnie uratować od tego losy-wskazał na czerwoną łuskowatą
część twarzy.-To przekleństwo...-nie skończył, bo coś się
zakotłowało w jego brzuchu, a potem w gardle. -Uciekaj do innego
świata!-krzyknął błagalnie, wskazując na białą plamę.-Puki
jest jeszcze czas-dokończył to szeptem, a następnie wydał z
siebie głośny okrzyk bólu. Elfka zerwała się na równe nogi i
rozpoczęła ucieczkę.
Skoczywszy
z wysokiej skały, na której stała wraz z pół blondynem podążała
ku nadziei. Za sobą słyszała krzyki wewnętrznej walki. Nie
zatrzymując się biegła ile sił w jej długich elfich nogach.
Nagle z góry, na której toczyła się rozmowa wytrysnął ogień.
Góra zmieniła się w wulkan, a w jego wybuchającym ogniu ukazał
się przeobrażony w czerwoną poczwarę z najgorszych koszmarów
brat Życia i Śmierci. Tuż koło Viddi spadały płonące
kamienie. Brunetka przyspieszywszy bieg do granic swoich możliwości
uciekała przed płonącymi pociskami, popiołem, dymem, ogniem i
śmiercią.
Nie
wiedziała ile to trwało, ale dotarła do białej plamy. Okazało
się, iż był to tunel nakryty jakby delikatną śnieżno białą
pajęczyną. Obejrzawszy się po raz ostatni na niegdyś piękny raj,
a teraz pokrytą gruzami, pyłem, popiołem, ogniem i wodospadami
lawy krainę na szczycie ostatniej ujrzanej eksplozji spostrzegła
przemianę z czerwonookiej kreatury przypominającej człowieka
pokrytego krwistymi łuskami wyłonił się błękitnooki blondyn o
delikatnej jasnej skórze. Spadał do otchłani stworzonego przez
swoje drugie ja krateru.
Chwilę
przed tym jak spadł w bezwyjściowy dół otworzył oczy uśmiechnął
się i szepnął tak, iż Viddia usłyszała jego głos jako ciepły
letni wiatr szumiący w trawie nad rzeką.
-Dziękuję,
że pozwoliłaś mi stać się sobą na chwilę przed tym jak
skonam.-rzekł i skonał.
W
momencie gdy znikł wszystko, całe zniszczenie zmieniło się w raj,
biała pajęczyna znikła, a na miejscu, gdzie skonał ten, który
odkrył swoje ja w chwili śmierci stało wielkie białe drzewo,
kwitnące złocisto-słonecznymi kwiatami.
Brunetka
spoglądnąwszy na drzewo ostatni raz przeszła prze tunel wiedząc,
że to miejsce niebawem stanie się zaludnionym rajem sprzed dawnych
lat. Zamieszka w nim trójka rodzeństwa, która będzie harmonią.
Będzie to dwóch mężczyzn obaj cudownie piękni blondyni niosący
pomoc i siostra o czarnych włosach, która będzie robić to co jej
bracia. Nigdy nie stracą kontroli, a ich kraina będzie rajem z
którego nie będzie ucieczki, chyba, że ktoś zapragnie trudów.
Wtedy znajdzie się Śródziemiu krainie niezwykłych ludzi i
zdarzeń.
*
Oto
kolejny rozdział Noteviddi. Bardzo przepraszam, że notka jest tak
krótka, ale mam nadzieję, że Eriss dla której jest ta notka nie
zje mnie za tak krótki rozdział. Postanowiłam też dać ankietę
dotyczącą końca tej serii, ponieważ zbytnio kończą mi się
pomysły, a nie chcę, aby seria była naciągana. Liczę na czynny
udział w ankiecie. Dziękuję za wszystkie komentarze pod
poprzednimi postami.
Pozdrawiam
wszystkich, którzy kiedykolwiek postawili tu wyświetlenie Limonka
=^.^=
Dziękuję za dedykację! Faktycznie, mogłabym Ci coś zrobić za to, że taki krótki rozdział, ale wolę się nacieszyć kolejnymi notkami ;) No właśnie,ale to za chwilę.
OdpowiedzUsuńKiedy czytam to opowiadanie, czuję się, jakbym przenosiła się w taki magiczny świat ;) naprawdę ciekawie to opisałaś. blondyni, wszędzie blondyni :) hah. Dramatyczna końcówka, chyba wczułam się jeszcze bardziej. To jest to właśnie -> Nie wiem, jak cię przekonać, żebyś nie kończyła, chociaż czytam opowiadanie od niedawna. W każdym razie przemyśl tę decyzję.
Dziękuję za piękny komentarz u mnie.
Pozdrawiam,
Eriss :)
Myślę, że skoro tak ładnie prosisz to się zawezmę i nie skończę serii. Ale kolejny post może być dopiero w przyszłym tygodniu lub w niedzielę.
UsuńCieszę się, że ci się podoba.
Pozdrawiam, Limonka :)
Pierwszy raz nie jestem pierwsza... :0 Eriss, jestem z ciebie dumna xD
OdpowiedzUsuńI z Ciebie, Limonko, też, bo naprawdę ładnie to opisałaś, tak jak moja poprzedniczka napisała~ ^^ Aha... I jak bardzo chcesz skończyć serię, to zacznij potem nową. xD
Życzę mnóstwa weny i pozdrawiam~ <3