niedziela, 26 kwietnia 2015

Ron i Hermiona Rozdział III

Hermiona stała z Ronem naprzeciwko jego matki, która patrzyła się na nich groźnie. Kiedy Angelika i Fred wyszli została straszna kilka sekund po czym podeszła do Rona i spytała.
-Dałeś jej już pierścionek?-była podekscytowana, a oni zdziwieni.
-Nie, mamo bo my tylko..-przerwała mu wymownym gestem ręki.
-Hermiony nie wolno tak zbywać, jak chcecie robić cokolwiek w cztery oczy, bez świadków to dopóki mieszkacie w moim domu musicie mieć pierścionek zaręczynowy-oświadczyła, obróciła się na pięcie i puszczając oko do Hermiony wyszła.
-Łał twoja mama jest...-myślała.-jeszcze bardziej interesująca niż pamiętam.
-Po stracie Gorga chce nas wszystkich pożenić nie wiesz co robiła Harremu i Gin. Koszmar-spuścił głowę i usiadł na parapecie okna patrząc na spokojny ogród. Hermiona podeszłą do niego usiadła obok i położyła mu głowę na ramieniu.
-Trochę ją rozumiem. Chce zapełnić pustkę po synu, wnukami i szczęśliwym małżeństwem reszty. Kocha cię i zależy jej na twoim szczęściu.-mówiła.
-Wiem, ale ja...ja nie wiem czy chcę się żenić przynajmniej teraz, gdy wszystkie rany są świeże.-brązowowłosa usiadła na przeciw niego kładąc mu głowę na kolana.
-Jeśli bym miał już jej słuchać to do końca.-spojrzał w głębię jej oczu. Zdawało się, że toczy wewnętrzną walkę czy ja pocałować, powiedzieć "Kocham cię", czy patrzeć. Został przy patrzeniu, ponieważ nie miała jeszcze pierścionka.
Po chwili milczenia i wewnętrznej walki, Hermiona przemówiła.
-Więc to znaczy, że na chwilę obecną byłabym jedyną osobą, z którą mógł byś spędzić resztę życia?
-Tak-rzekł i pocałował ją. Dziewczyna zaskoczona tym gestem zamknęła oczy.
Tak piekny moment zostal by w nich na zawszy gdyby nie Gin. Wlasnie Ginny Wasley wpadła do pokoju brata jakby ktoś ja wystrzelił z armaty.
-Hej Ron słu...-stanela w połowie słowa widzac jak jej przyjaciółka odskakuje od rudzielca.- Przepraszam przeszkodzilam w czymś?-mówiła z nie pewnością w głosie.
-Nie.-powiedziala potulnie i cicho Hermiona patrzac w ziemie.
-Tak!!!-wrzasnał Ron.-Wogule po co tu przylazłaś co było tak ważnego, że nie mogłaś zapukać!?!-krzyczał.
-Ja chciałam spytać czy widziałeś Harrego.-rzekła po chwili ciszy, która powstała po wypwiedzi Weasleya.
- To ci powiem, że tu go nie ma!!!-krzyknał wypchnał ją z pokoju i zatrzasnal drzwi centrakne przed twarza dziewczyny. Odwrocił się. Usiadł na parapecie i spokojnie wyjrzał przez okno. Brązowooka po pieciu minutach od mini awantury podstanowiła podejść do chłopaka. Oparła się na jego ramieniu. On objął ją ręką i przytulił mocniej do siebie.
Siedzieli tak pół godziny, ale zdawoaki sie, ze wieczność. Gdy okolo godziny dziewiątej wieczór słońce zaczęło się kryć za sasiednim pagorkiem brunetka spojrzala rudemu w oczy.
-Mogła bym-wziela oddech.-Mogła bym dziś spac u ciebie?-spytala i nie czekajc odpowiedzi przszła do wyjasnien.- Gin mi mowila, ze chce dzis waz z Harrym spac u niej wiec...
-Tak, nie ma za co-wyprzedzil jej odpowiedz i wyszedl z pomieszczenia wraz z ostatnim promieniem słońca.

*
Przed wami III rozdział Ron i Hermiona. Mam nadzieję, że się spodoba.
Buziaki Limonka ;*

1 komentarz:

  1. Jejku, dawno mnie tu nie było, ale nadrobiłam historię, którą zaczęłaś pisać o Ronie i Hermionie i bardzooo mi się podoba. W tym rozdziale świetnie opisałaś emocje bohaterów i naprawdę czekam na dalszą część.
    Pozdrawiam
    Eriss

    OdpowiedzUsuń